życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Chińskie zupki

 

W trosce o zdrowie naszych dzieci mocą ustawy zakazano sprzedaży w szkolnych sklepikach takich „szkodliwych” artykułów spożywczych jak drożdżówki. Dzieci są tak szczęśliwe, że płaczą na przerwach.
Ale tylko te, które nie lubią zupek chińskich.
Rynek nie znosi próżni, więc panie sklepikarki szybko sobie z ustawą poradziły. W szkolnych sklepikach pojawiły się chińskie zupki w proszku. Według ustawy taka  zupka nie jest szkodliwa w przeciwieństwie do drożdżówki, która, jak sama nazwa wskazuje jest na drożdżach. A na drożdżach jest przecież wódka i inne napoje wyskokowe. Wiadomo, jako one działają na młode organizmy. Ustawodawca musiał chyba przyjąć założenie, że jak gówniarz nawpieprza się takich drożdżówek dużo, to nie tylko utyje, ale jeszcze się przy okazji upije. Dwie przyjemności naraz.

Za to chińskie zupki. Sama przyjemność. Dokładnie nie wiadomo z czego to jest. Z chemii na pewno. Ale nie promieniują, czyli jest ok. Chemia jest ok. Taka zupka może nawet na lekcji chemii służyć za pomoc naukową.
Oprócz drożdżówek zakazano wielu innych smacznych łakoci, takich jak na przykład snickersy. W związku z tym dilerzy amfetaminy już wymieniają towar na snickersy. Cena snickersa w sklepie 1,50 zł, w szkole złotych dziesięć. Przebitka niewyobrażalna, podobnie jak zarobek. Jeszcze chwila, a trzeba będzie wprowadzić do szkół brygady antysnickersowe, na wzór antynarkotycznych, żeby wyłapywały tych dilerów. Nie ma jeszcze do tego odpowiednich przepisów prawnych, więc trzeba będzie je uchwalić. Na przykład takie, które zabronią sprzedaży snickersów w promieniu stu metrów od szkół i świątyń. Tak, jak w przypadku wódki.
Oczywiście, że będą dowozić z miasta, więc w końcu trzeba będzie wprowadzić na snickersy prohibicję i karać za zażywanie snickersów i handel nimi surowymi karami więzienia.
Wiadomo z jaką „chęcią” zdrowe na umyśle dzieci chodzą do szkoły. Władza postanowiła jeszcze im tę przyjemność spotęgować przez odebranie smacznych pokarmów. Moja zdrowa na umyśle córeczka już zapowiedziała, żeby jej nie wykupować obiadów w szkolnej czołówce, bo nie używają w niej soli i pieprzu (zakaz ministerialny). A ona nie chce czuć się jak świnka karmiona byle czym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 25 Wrzesień 2015 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: