życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Nikt z Polski nie uciekał. Czyżby?

– Nikt z Polski nie uciekał, kiedy trwała II wojna światowa. Wszyscy walczyli za ojczyznę. Oni nie walczą – taki argument za tym, aby nie przyjmować Syryjczyków przeczytałem w reportażu „Gazety Wyborczej” z  Sulistrowiczek, małej miejscowości pod Wrocławiem, której mieszkańcom Kościół przydzielił 15 rodzin uchodźców do osiedlenia. A nawet nie im, bo sobie, gdyż uchodźcy mieliby zamieszkać w ośrodku Caritasu. Jest tam teraz z tego powodu zamieszanie, bo miejscowi się boją. Nawet nie ma sensu wyliczać czego. Wszystkich plag, od islamizacji po wysadzenie lasu.
Mnie najbardziej zaciekawił argument jednego z mieszkańców, który przytoczyłem na wstępie. Jest to bowiem pogląd, który za „oczywisty” uznaje większość Polaków. Tak jest wychowana i wykształcona.
Bezsens tego stwierdzenia jest widoczny na pierwszy rzut oka. Nie ma takiego narodu, którego przedstawiciele by nie uciekali. Strach i ucieczka jest naturalnym zachowanie w obliczu niebezpieczeństwa.

W czasie II wojny światowej Polska miała swoich uchodźców rozrzuconych po całym globie. Najwięcej w Iranie. Oprócz stutysięcznej armii Andersa, było tam 40 tys. cywilów, w tym połowa dzieci. Uchodźcy cywilni byli w Indach, Meksyku, innych krajach Ameryki Południowej i Afryki.
Jeśli chodzi o ucieczki, to do Rumunii spieprzył nawet nasz rząd.
Mit o masowych walkach w obronie ojczyzny lub odzyskaniu jej niepodległości jest mitem najbardziej trwałym i nie do odkręcenia. Jest częścią naszej megalomanii. A rzeczywistość? Według tegorocznego sondażu Millward Brown 27 proc. Polaków gotowych jest walczyć za ojczyznę, aż 19 proc. w przypadku wojny dałoby dyla za granicę, 5 proc. od razu by się poddało. Reszta deklaruje różne postawy wyczekujące. Ale to tylko deklaracje życzeniowe. W przypadku rzeczywistej wojny te proporcje dramatycznie się zmienią, a im dłużej wojna będzie trwała tym chętnych do walki będzie ubywało. W rzeczywistości liczba chętnych do walki w stosunku do przyglądających się tej walce jest w proporcjach niższa od liczby powstańców warszawskich do liczby mieszkańców Warszawy. Szacuje się na przykład, że w naszych powstaniach narodowych (Listopadowym, Styczniowym) zwanych dla podkreślenia ich masowości zrywami narodowymi walczyło zaledwie kilka procent mieszkańców ówczesnych ziem polskich. Takie powszechne to były zrywy.
Za to nasza narodowa megalomania nie tylko tych faktów nie dostrzega, dodatkowo jeszcze je powiększa i zmienia proporcja. Im dalej od powstania tym powstańców więcej. Wiem, co piszę. Pamiętam lata 80. Liczba konspiratorów usiłujących zrobić wbrew komunie była mniejsza niż grupa osób stojących w kolejce do sklepu mięsnego na moment przed świeżą dostawą. A dzisiaj słyszę, że cały naród walczył z komuną.
Chińskie zupki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 27 Wrzesień 2015 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: