życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Porzucony przez żonę. Stan zawieszenia

To wygląda jak żart, żeby porzucony przez żonę posługiwał się trzypunktową instrukcją obsługi dziecka.

Widzicie to! Przecież to proszę Państwa jest niepoważne, Jako porzucony przez żonę będę miał lukę w życiorysie. Czarną dziurę. Trzy punkty i nic więcej. Przecież ja nie jestem w stanie w tej sytuacji funkcjonować! A może moja dalekowzroczna żona dała mi wakacje?
Idę na taras posiedzieć na słońcu. Cieplutko i przyjemnie. A w Barcelonie leje. He, he, he..Z czego ja się cieszę! W końcu to ona ma wakacje. A ja? Gdybym miał wakacje, to teraz bym na tym tarasie nażłopał się czerwonego wina. A tu proszę. W regulaminie stoi jak wół, że o 17.00 trzeba zawieźć dziecko na tańce. No nie wytrzeźwieję! Nie ma szans.

Wpadłem jak komputer w stan zawieszenia. To rodzinne. Zawieszam się ja, córeczka i Stefan (o nim za chwilę). Jak córeczka wpadnie w stan zawieszenia, to możesz do niej mówić i mówić. Nic, żadnej reakcji. Trzeba potrząsnąć, wtedy się resetuje. Ja ma tak samo. Żona musi mną potrząsać. Tylko ona się nie zawiesza. Ale najefektowniej zawiesza się Stefan.

Tak wygląda Stefan w stanie zawieszenia

 Stefan jest afrykański, ale ma charakter polski. Czyli wiecznie jest w…iony i fuka. A jak fuka, to musi być kobietą. I jest. Typowy gender. Został Stefanem, bo córka upierała się, że to chłopak i w żaden sposób nie dala sobie wytłumaczyć, że jest inaczej. Jest efektem przemożnego pragnienia dziecka do posiadania zwierzątka.

Pan Bóg uchronił mnie przed psem. Mimo płaczu dziecka i nalegań żony. Miałem wizję. W tej wizji codziennie popierniczałem o szóstej rano z czwartego piętra ze smyczą i śmierdzielem na końcu tej smyczy. I choć dziecko zapewniało, że to będzie jej rola, nie uwierzyłem. Zastosowałem prosty test. – Kupię ci smycz – powiedziałem. – Jak codziennie o szóstej rano przez rok będziesz z tą smyczą na podwórko schodzić, zainwestuję w psa. Nawet smyczy nie musiałem kupować.
Ale pewnie znacie ten test, choć wersja przedstawiona mi przez szwagra świadczy o tym, że nie zawsze jest skuteczny. Podobno jego znajomy go zastosował, a córka tak bardzo pragnęła psa, że rzeczywiście przez rok doginała z samą smyczą na podwórko. Nie miał wyjścia. Musiał bydlaka kupić. I teraz z tym bydlakiem dogina sam.
Stefana przyniósł Mikołaj.Taka była wersja. Ale upadek wiary w św. Mikołaja miał miejsce jakiś miesiąc temu. Żona była z córką w galerii handlowej. I tam była jakaś sukienka na wieszaku. – O, mam taką samą – ucieszyło się dziecko. – Wiem – sama ci kupiłam – odpowiedziała żona. Okazało się, że był to prezent od św. Mikołaja. – Zawsze podejrzewałam, że mnie okłamujecie zakwiliło dziecko i się fochnęło forever, czyli na 10 minut.
Stefan ma tę przewagę nad psem, że wystarczy go wnieść do zagrody na taras na dachu. Tam już Stefan zajmuje się sam sobą.
Stefan się zawiesza w zagrodzie, ja na leżaku, popijam kawę, choć wolałbym wino.
No i minęła 14.00. Domofon dzwoni. Pora ma reset.
Porzucony przez żonę. Reset

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 1 Październik 2015 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: