życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Taxi driver

anatomy-71732_1280
Rozmowa z kierowcą na tematy katastroficzne. Wzięła się stąd, że przejeżdżaliśmy w zaduszkowy, późny wieczór obok czegoś wielkiego i świecącego. Okazało się, że taryfiarz wie, co tak się świeci. Wieża do skoków na bungee. Zrobiona z wielkiego żurawia budowlanego.
– Ja bym skoczyła – odezwała się moja córka, która jest w wieku takim, że skoczyłaby ze wszystkiego i wszędzie.
– A ja nie – powiedziałem, dając przykład ojcowskiego tchórzostwa. – Bo to niebezpieczne.
Taxi driver   zastrzygł uszami. – Nie – rozstrzygnął za mnie. – To nie jest niebezpieczne.
– Parę osób też tak myślało – nie dałem za wygraną – i już nie myślą. Kwiaty wąchają od spodu.
– Niebezpiecznie to jest latać samolotami – zamienił niespodziewanie niebezpieczne zajęcia taxi driver. Nic dziwnego, że miał to w głowie, bo dwa dni wcześniej rozbił się nad Synajem rosyjski samolot. – Widzisz pan – kontynuował – 200 osób do piachu. Ja już nie latam. Kiedyś latałem często. Do Hiszpanii. Mieszkałem tam, pracę miałem, bo Hiszpan jest leniwy. Aż przyszedł kryzys i musiał sam się wziąć do roboty. To wróciłem. Stoję teraz na taryfie i nie mam co robić. To oglądam filmy dokumentalne na video o katastrofach lotniczych. Ja już chyba wszystkie katastrofy widziałem. Od 56 roku. Ile ja się na to napatrzyłem! Za żadne pieniądze nie polecę.
Przestałem go na chwilę słuchać, bo zadałem sobie pytanie, co trzydzieści lat temu robili taksówkarze na przystankach, kiedy nie było klientów. Na pewno nie oglądali filmów katastroficznych, bo nie było sprzętu do tego, a poza tym nie latali samolotami. Raczej nie ze strachu, tylko wymogów ustrojowych. Nie było po prostu dokąd latać. Siedzieli więc w taryfie, ale u kolegi, dla towarzystwa, żeby wymienić myśli, o ile je mieli. Jak się chciało pojechać, trzeba było kierowcę z pierwszej taryfy na przystanku odszukać w kolejnych. Chyba było to jednak bardziej rozwijające niż katastrofy lotnicze mojego drivera.
– Teraz to już jeżdżę tylko samochodami – wyrwał mnie z zadumy taxi driver. – Nie uwierzysz pan, z Madrytu do Białegostoku w 23 godziny.
Nie uwierzyłem. – Jak Boga kocham – zabożył się taxi driver. – 170 – 180 na godzinę. I wiesz pan co? Byli tacy, co mnie jeszcze wyprzedzali.
Dobrze, że dojechaliśmy w tym momencie do celu. Inaczej wysiadłbym z całą rodziną wcześniej. Jechaliśmy z szaleńcem! Gość boi się latać samolotami, ale nie strach mu grzać z innymi szaleńcami 180 na godzinę z Madrytu do Białegostoku, przez 23 godziny bez przerwy.
Gdyby istniał na płycie jakiś film dokumentalny o takich szaleńcach, to bym mu sprezentował. Z nadzieją, że jak się napatrzy na skutki takiej jazdy, to przestanie jeździć, tak jak przestał latać.

Umieranie na urodziny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2 Listopad 2015 by in transport miejski, transport samolotowy and tagged , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,945 hits
%d bloggers like this: