życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Mało mi haka nie urwało

20151227_143001.jpg

Lustrzane odbicie kolei. Póki co przedział wie pusty

 

25 lat nie jeździłem polskimi pociągami i nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dać jeszcze raz kolejarzom szansę. Właściwie to był ślepy los. Postanowiliśmy rodzinnie wybrać się do Gańska. Nie potrafiliśmy zdecydować – samochód czy pociąg? Ten pociąg wziął się stąd, że obawialiśmy się wpaść po drodze w śnieżycę. Śnieżyca – wyjaśniam młodym – duża ilość śniegu. Śnieg – takie białe, co leci zimą z nieba. Przepraszam, już nie leci.

Zatem nie mogliśmy się zdecydować i zdaliśmy się na ślepy los, czyli rzut monetą jednogroszową. I ta jednogroszówka wybrała nam pociąg. Początkowo nawet się ucieszyłem, bo widziałem w telewizorze reklamę PKP,  a w niej cuda, cudeńka, więc pomyślałem sobie: Pięknie nam ta kolej przez ten czas, kiedy z niej nie korzystałem się zmieniła. Biznesmeni w garniturach z laptopami, łącza internetowe, fotele samolotowe, miejsca zabaw dla dzieci, restauracje – tylko wsiadać i podróżować.

Jednak już przy kasie biletowej zorientowałem się, że jednogroszówka wybrała źle. Okazało się najpierw, że podróż koleją będzie mnie kosztować drożej niż samochodem, a na dodatek zajmie więcej czasu. Jak się o tym dowiedziałem zrozumiałem, dlaczego kolej nasza tonie w długach. Następna informacja uzyskana w kasie była taka, że lotnicze fotele mogę sobie wybić z głowy, internet też, jak będę miał światło, powinienem być szczęśliwy. Dodatkowo, szczęście nasze niezmierne, będziemy mieli miejsca siedzące, hip, hip, hura, i dziękować Bogu w tym samym przedziale, choć już niekoniecznie obok siebie.

W tym momencie powinienem był oddać bilety w kasie i jechać samochodem, co podpowiadał rozum, ale rozumu nie słuchałem, tylko jak głupi podążałem za przeznaczeniem wyznaczonym przez rzut monetą. Dzięki temu, już po wejściu do pociągu mogłem przekonać się, że nie różni się on niczym od tego, który ostatni raz opuściłem za schyłkowej komuny.

20151227_140039

Wstrząsający widok dworca w Mońkach

 

A więc przede wszystkim zapach. Nie wiem z czego oni go wytwarzają, ale na pewno z tego samego, co w latach 80-tych ubiegłego wieku. Wtedy myślałem, że to pety tak śmierdzą, a dzisiaj wiem, że to nie pety, bo dziś palić w pociągu w ogóle nie można. A zapach ten sam. Nawet trudno ten smród opisać, ale jakbym go poczuł w środku nocy, w chwilę po przebudzeniu, jeszcze nieprzytomny, bez chwili zastanowienia wiedziałbym, że mnie zamknęli w przedziale.

20151227_142645

I jeszcze bardziej wstrząsający peron w Grajewie

 

Wystrój wnętrza. Identyczny, jak za komuny. Ten zmysł dizajnerski – tam muszą nadal pracować ci sami spece od wystroju. Prawie takie same firaneczki i obicia kanap, w te znaczki PKP, których jest więcej niż pestek w słoneczniku, oni naprawdę muszą sądzić, że to jest piękne. Myślałem, że za komuny ktoś im ten socrealizm dizajnerski kazał realizować, teraz wiem, że oni to mają zapisane w genach.

Tłok taki sam jak za Polski Ludowej. Jak nie wykupisz sobie miejscówki, leżakujesz z bagażami na korytarzu, zaś w przedziale, jak jedna osoba chce wyjść do kibla, to wszyscy muszą się podnieść i jeszcze bagaże jej z drogi usunąć. Podczas mojej podróż matka z dwojgiem dzieci koczowała pod ubikacją, jakby za taki luksus świadomie zapłaciła.

Prędkość początkowa i końcowa. Niezmienna od II wojny światowej. Podobno przed tą wojną była większa. Pociąg z Białegostoku do Gdańska wlecze się przez sześć i pół godziny. Choć nazywa się pośpiesznym, pociąg staje w każdej Pipidówce, która ma jakieś betony przy torach, którzy przy bardzo optymistycznym postrzeganiu świata można by nazwać peronami.

I wreszcie przybytek, który okazał się trwalszy niż sławojki. Kibel wagonowy, świadomie przeze mnie nie nazywany toaletą. Trudno bowiem nazwać tak pomieszczenie, które już po drugim postoju pociągu oszczane jest tak, że suchą nogą go nie przejdziesz. Tak więc gdzieś przez cztery godziny z hakiem jechałem z tak pełnym pęcherzem, że mało mi tego haka nie urwało.

Bezmięsny Żyd na rowerze

10 comments on “Mało mi haka nie urwało

  1. Olgierd
    28 Grudzień 2015

    Jechałem pociągami PKP wielokrotnie w 2015, tak Pendolino jak i TLK, i nigdy nie spotkałem się z podobną sytuacją. Bilety zawsze kupuję w internecie. Pendolino jest lepsze niż samolot. Regularne TLK też jest OK. Oczywiście nalezy wykupić miejscówke.

    Lubię

    • kredek
      28 Grudzień 2015

      Ale na tej trasie nie jeździ Pendolino i jeszcze długo jeździć nie będzie

      Lubię

      • Olgierd
        28 Grudzień 2015

        Fakt, tasa Białystok-Gdańsk nie lezy w żadnych priorytetach PKP. Pendolino Warszawa-Gdańsk było genialne.

        Lubię

  2. Marcin
    29 Grudzień 2015

    Ten tekst wg mnie jest nie do końca sprawiedliwy. Owszem są na trasach regionów mniej zamożnych/uczęszczanych pociągi które pamiętają czasy PRL, ale kolej rzeczywiście się zmienia. Pendolino, składy IC, KM czy ostatnio wprowadzone tabory PESY udowadniają, że jest coraz lepiej. Ale jeżeli ktoś nie wychyla nosa sprzed fotelu samochodowego, nie obserwuje, co dzieje się, a raczej nie dzieje się szczególnie na Podlasiu ten później jest w wielkim szoku. Trafiłeś akurat na ten tabor i też takich podróżnych, którzy nie sprzyjają dobremu wizerunkowi PKP. Kolej się zmienia, trochę powoli niż jakbyśmy chcieli ale cierpliwości i zaufania. Ja też mam spore zastrzeżenia do działalności tej spółki, ale tyle, co w życiu przejechałem pociągami to ani nic mnie nie zdziwi ani nie zaskoczy, ale jednak wolę wybrać pociąg niż np. autobus czy samochód na długą trasę.

    Lubię

    • j
      29 Grudzień 2015

      Skoro nie dzieje się szczególnie na Podlasiu to trudno mieć pretensje, że ktoś stąd ma takie a nie inne refleksje na temat pociągów. Trudno cieszyć się z Pendolino i luksusó kiedy wciąż brakuje zupełnych podstaw.

      Lubię

      • bogo2
        30 Grudzień 2015

        po prostu autor zapomnial o tej piosence….:)

        Lubię

  3. Pingback: Powrót czyli zemsta kolejarzy | życie umysłowe

  4. Pingback: Bezmięsny Żyd na rowerze | życie umysłowe

  5. Pingback: Pif – paw. Wystrzałowa zabawa!!! | życie umysłowe

  6. ned10
    3 Kwiecień 2016

    Ale się chłopie narobiłeś…. A płacą chociaż dobrze?

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 28 Grudzień 2015 by in Bez kategorii, społeczeństwo, transport miejski and tagged , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: