życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Powrót czyli zemsta kolejarzy

Kolej zatrzasnęła mnie w wagonowym sraczu wraz ze wszystkimi atrakcjami, jakie w tym sraczu występują. Myślę, że z zemsty za poprzedni post.

1451224293451

Przyjemna niespodzianka – większy przedział

Nad morzem piździ o tej porze, długo nie da się wytrzymać, więc rodzinnie wracamy do domu. Tymi samymi kolejami z Gdańska. Tylko o innej porze, po południu.

IMG_7003

Nad morzem piździ o tej porze niemiłosiernie. Pora wracać do domu

Na dworcu w Gdańsku, jak z funkcji szefa odwołali esbeckiego agenta, na monitorach wyświetlają obrazki z manifestacji KOD-u. To  jest ten sam dworzec, który pamięta wypadki grudniowe. Kaczora musi szlag trafiać. Dla mnie to pierwsza miła niespodzianka. Druga niespodzianka czeka na mnie w wagonie – okazuje się, że w tym składzie mają większe przedziały. Niby nie dużo, ale różnica jest odczuwalna. Przy pełnej obsadzie już nie gnieździmy się w kucki, jak kury na grzędzie. Mała rzecz, a cieszy. Poza tym siedzenia obite są miłym pluszem i nie ma na nich, jak w poprzednim składzie wszędzie powyszywanego logo PKP.

Podróż zapowiada się przyjemnie, choć tłok jest spory, można poczytać. Do Olsztyna, bo w Olsztynie wyłączają światło.Zmieniają  lokomotywę. Taki obyczaj właśnie w tym mieście. Nie wiem z jakiego powodu, ale chyba lokomotywa im się męczy. Jak ją zmieniają, zabierają prąd. Na pół godziny. Pociąg stoi, my siedzimy w ciemnościach.

Miejscowa ludność, która zna obyczaje PKP, żeby nam się nie nudziło, zadbała o rozrykę. Po jakichś dziesięciu minutach wpada do przedziału obywatel (dwadzieścia parę lat) i niepytany serwuje z prędkością karabinu maszynowego taką historię: Przepraszam państwa bardzo, ale strasznie się spieszę do pracy w Białymstoku. A mam do zapłacenia konduktorowi mandat kredytowy. Żeby mnie nie wysadził. Brakuje mi tylko 19 złotych i 90 groszy. Czy mogliby mnie państwo wspomóc?

Po pięciu sekundach,  podczas których nie dostrzegł u pasażerów żadnego ruchu w kierunku portfela, facet przeniósł się do następnego przedzału, w którym z szybkością karabinu maszynowego wyrecytował ten sam tekst, nie zminiając w nim nie tylko słowa, ale nawet częstotliwości oddechów. I tak jeszcze kilkanaście razy. A potem do następnego wagonu.

Okazało się, że artysta ten cieszy się tutaj już nawet jakąś rozpoznawalnością wśród stałych podróżnych tej trasy. Daje bowiem występy codziennie i zawsze domaga się za nie stałej kwoty dziewiętnastu złotych i dziewięćdziesięciu groszy. Ale chyba mu nikt nie zapłacił, bo jak widać do Białegostoku jeszcze nie dojechał. Prawdopodobnie więc na jego stanowisku pracuje już ktoś inny.

Jak już gość obleci cały skład, pociąg rusza, bardzo wyludniony, bo większość pasażerów wysiadła w Olsztynie. Podróżuje się przyjemnie. Do Grajewa, bo za Grajewem odzywa się mój pęcherz moczowy i domaga się opróżnienia. Odwlekam tę chwilę, bo przeczuwam jakie atrakcje czekają mnie w wagonowej toalecie. Pęcherz jest jednak wyjątkowo upierdliwy  i nie odpuszcza. Idę. Niech się dzieje wola nieba.

Przed sraczem stoi jakiś podejrzany koleś, z ryja wygląda na kogoś, kto wraca z więziennej przepustki. Nie wiem, po co stoi przed kiblem, zamiast siedzieć w przedziale. Może to cwel, którego pod celką nawet do jedzenia zmuszają na kiblu, więc się przyzwyczaił?

Mijam go i wchodzę do środka. Matkobosko Częstochowsko! Przeczucie mnie zmyliło w tym sensie, że jest jeszcze gorzej niż przypuszałem. Sracz jest umazany wszystkim, co człowiek zdoła z siebie wydalić. Od moczu, po wymioty. Tylko brać nogi za pas i uciekać. Ale pęcherz nie ma mózgu, nie rozumie i dalej upierdliwie domaga się opróżnienia.

Nie ma wyjścia, z obawy przed gościem na korytarzu przekręcam zamek. Czyli robię największy błąd podczas podróży, bo kiedy po wysikaniu myję ręce, okazuje się, że po pierwsze, nie ma papierowych ręczników, po drugie, nie mogę wyjść. Albo zamek się zaciął, albo recydywista na korytarzu go zaciął.

Nie wiem, czy byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Człowieka bezradnego w obsranym sraczu. Z mokrymi rękami, które ślizgają się na klamce, coraz bardziej nerwowo potrząsanej. I znikąd pomocy. Pełna panika, nerwowe szarpanie za klamkę w nadziei, że recydywista ciągle ślęczy pod kiblem i pomoże. Akurat! Pomoże?!

Człowiekowi rodzą się w głowie różne pomysły. Taki na przykład jak ten, że jest to zemsta kolei za poprzedni, krytyczny wobec niej post. Albo psikus recydywisty na korytarzu. Takie więzienne figle.

Głowa w takim smrodzie szuka rozpaczliwie wyjścia z sytuacji. Moja znalazła całkiem niezłe. Telefon do żony w przedziale, niech szuka kierownika pociągu. Tylko jak jej wytłumaczyć, w którym sraczu się zatrzasnąłem. Bo nie w najbliższym. Najbliższy był zajęty, więc powędrowałem do następnego wagonu. Następny też był zajęty. Sam już straciłem rachubę, w którym mnie zatrzasnęło.

I kiedy już sięgałem po komórkę, rzeczy martwe przestały być złośliwe i zamek ustąpił.  Cud! Wyszedłem. Przed kiblem ciągle stał gość z ryjem recydywisty i nie reagował.

Wróciłem do przedziału, żeby wytłumaczyć moją dość długą nieobecność. Najbardziej zainteresowana tą historią była nasza współpasażerka, która postanowiła podzielić się swoimi doświadczeniami z tej dziedziny życia. Okazało się, że ona nigdy się w toaletach nie zamyka, bo ją też kiedyś zatrzasnęło i ma traumę. Do stacji końcowej musiałem więc wysłuchiwać, jak radzi sobie z wypróżnieniem się przy otwartych drzwiach.

PS. Poprzedni post kolejowy wywołał liczne komentarze. Wynikało z nich, że Polacy dzielą się na tych, którzy podróżują Pendolino i na resztę. Ja, jak widać należę do tej reszty.

Pif – paw. Wystrzałowa zabawa

Mało mi haka nie urwało

 

5 comments on “Powrót czyli zemsta kolejarzy

  1. aliswi
    1 Styczeń 2016

    Miłe, doprawdy, doznania. mnie niestraszne, bo całe swoje podróżnicze życie spędziłam w pociągach PRL-u. A tam wszystkie toalety zawsze były obsrane, zaszczane, zepsute spłuczki, brak wody, brak papieru, o ręcznikach nikt nie słyszał i często w zatkanej umywalce i zatkanym sraczu obrzydliwa breja chlupotała na podłogę i nigdzie nie dało się dosikać swojego. te doświadczenia zna większość ludzi w moim wieku, więc zapewne sporo tu będzie komentarzy w temacie tej
    uroczej kwestii

    Lubię

  2. kasja
    1 Styczeń 2016

    Często jeździłam tą trasą i zawsze miałam jakąś ciekawą anegdotkę do opowiedzenia z podróży. Starałam się zawsze wybierać wagon bezprzedziałowy. Jak dla mnie wygodniejszy, a i toalety w nim są całkiem nowe. A lokomotywę zmieniają w Korszach – na spalinową ze względu na brak trakcji elektrycznych do Ełku, gdzie znów zmieniają lokomotywę na tę nowocześniejszą😉

    Lubię

  3. Pingback: Pif – paw. Wystrzałowa zabawa!!! | życie umysłowe

  4. Podróżnik
    19 Kwiecień 2016

    Tępy Waść jesteś. Tyle w tym temacie.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31 Grudzień 2015 by in Bez kategorii, społeczeństwo, transport miejski and tagged , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: