życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Prawdziwi idole nie starzeją się. Umierają

  • Wiem gościu, że cię to wali, ale byłeś dla mnie kimś

Pomysł na tego posta dopadł mnie w kinie. Podczas oglądania zapowiedzi premier. Pokazywali Roberta De Niro, jak w wieku siedemdziesięciu kilku lat dyma małolaty w kurorcie, ktöry właśnie do tego służy. To jego dymanie miało być śmieszne. Dla mnie było żałosne. – Pewnie cię to wali  – zwróciłem się w myślach do aktora – ale byłeś moim idolem. Nie tylko moim.


Było ich trzech z Ameryki, plus jeden z Polski. Tylko ten z Polski się obronił, bo umarł. A nawet więcej – on już nie żył, kiedy stawał się moim idolem. Wpadł pod pociąg, żeby 10 lat później stać się dla mnie idolem i dla części mojego pokolenia. Takie to były czasy, że wzorców trzeba było szukać wśród umarlaków. Idolem został dzięki jednej roli – Maćka Chełmickiego w „Popiele i diamencie”. Czego bym o książce Andrzejewskiego i filmie Wajdy później nie przeczytał, nic pozycji Cybulskiego nie podważyło. Bez względu na wymowę ideologiczną, film był doskonały, a rola arcydoskonała. Ona dla mnie żyła, choć aktor już zgnił w grobie. I żyje do tej pory. Cybulski ciągle polewa wódkę w barze, bo udało mu się umrzeć, zanim innymi rolami w podeszłym wieku zdążył tę rolę zapaskudzić.

Amerykanie takiego szczęścia nie mieli. Do dzisiaj odgrywają żałosne role, żałosnych dziadków w coraz bardziej żałosnych hollywoodzkich komedyjkach.

Pamiętam ten dzień do dzisiaj. Była druga połowa lat siedemdziesiątych. Staliśmy z kumplem na moście nad Narwią w Uhowie. Właśnie dostaliśmy się na studia i żeby to uczcić wybraliśmy się na ryby. Bez sensu, bo mieliśmy tylko jędną wędkę na dwóch i nawet jej nie zdążyliśmy rozłożyć, kiedy kumpel zadał mi pytanie: Czy uważam, że Dustin Hoffman jest głosem naszego pokolenia.

– Kurwa mać – pomyślałem – kto to jest Dustin Hoffman? Ale się nie przyznałem, że nie wiem. Byłem kmiotem z Łap, zakompleksiałym w kontaktach z bardziej obytymi, nowymi kolegami z samego Białegostoku. Zacząłem więc coś prząść, tak jak wiele razy przędłem poźniej na egzaminach, do których nie zdążyłem się przygotować. I tak żeśmy przeprzędli ze dwie godziny, a potem jeszcze dodatkowe pół godziny w pociągu, którym wracaliśmy do Białegostoku. Łatwo mi szło, później dowiedziałem się dlaczego, bo mój kumpel wprawdzie coś o Dustinie Hoffmanie wiedział, ale nie widział żadnego jego filmu. Takie to były czasy, że amerykańskie filmy pokazywano z kilkuletnim opóźnieniem, w dodatku w małych kinach studyjnych. I zdejmowano z ekranu po kilku seansach.


Najpierw obejrzałem „Nocnego kowboja”, potem „Maratończyka”, a jeszcze później pierwszy film Hoffamana – „Absolwenta”. Pewnie z dziesięć lat po premierze zrozumiałem, o czym wtedy rozmawialiśmy.  Dustin Hoffman w Absolwencie się buntował. Pod koniec lat sześćdziesiątych, myśmy jego bunt oglądali pod koniec lat siedemdziesiątych. Potem był rok 1980. Ciekawe, jak nasze filmowe lektury wpłynęły na nasze postawy.

A potem Hoffman miał role lepsze i gorsze, ale nigdy poniżej pewnego poziomu nie zszedł. Dopóki się nie zestarzał i nie zaczął odgrywać ról żałosnych dziadków w coraz bardziej żałosnych hollywoodzkich komedyjkach. – Wiem gościu, że cię to wali, ale byłeś moim idolem.

Następny był właśnie De Niro, który przemówił do mnie jako „Taksówkarz”, chociaż gadał do lustra. – You Talkin’ to me? A potem jeszcze wielokrotnie przemawiał do mnie znakomitymi postaciami, aż się zestarzał i zaczął ….. itd.


Na koniec zostawiłem sobie może największego z nich. Tego,który zbuntował się w psychiatryku, a my uznališmy, że ten psychiatryk jest wielki i nazywa się Polska Ludowa. Przenieśliśmy amerykański system psychiatryczny na nasz system socjalistyczny. Każdy z nas chciał mieć mcmarphówkę, czapkę, którą nosił bohater „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Ale w handlu nie było. Takie były czasy, że nie było. Trzeba było prosić dziewczynę, żeby zrobiła. Takie były czasy, ż nasze dziewczyny potrafiły robić szaliki i czapki na drutach.


Jack Nicholson zagrał jeszcze wiele wybitnych ról, aż się zestarzał, ale gra do dzisiaj żałosnych dziadków w coraz bardziej żałosnych…. – Wiem gościu, że cię to wali, ale byłeś dla nie kimś.

Wszyscy oni byli dla mnie kimś. Dla nas. Niekoniecznie dlatego, że byli wybitnymi aktorami. Choć rzeczywiście byli. Myśmy kochali ich jednak za coś więcej, za postacie, które wykreowali. Za ich bunt przeciwko społeczeństwu, systemowi, obyczajom. Za ten bunt uznaliśmy ich za idoli, bo myśmy też chcieli się  buntować i żeśmy się zbuntowali. Aż zaczęliśmy dojrzewać coraz bardziej. I choć jesteśmy znacznie dziś młodsi od naszych idoli, to też już często odgrywamy  coraz bardziej żałosne komedyjki.

Parszywa czternastka

Historia jednej .urwy

5 comments on “Prawdziwi idole nie starzeją się. Umierają

  1. Anonim
    23 Styczeń 2016

    Dziś znowu mamy wielki psychiatryk.

    Lubię

    • kredek
      23 Styczeń 2016

      Ale współczesna młodzież nie ma takich idoli. Widać to po manifestacjach KOD-u na których dominują ludzie wychowani na „Locie…

      Lubię

  2. bindydijurido
    26 Styczeń 2016

    prawdziwi idole są wciąż w NASZYCH sercach, głowach i przekonaniach.

    Lubię

  3. Marysia
    22 Lipiec 2016

    W ‚Nocnym kowboju’ nie Szczurek, ale Jon Voight był dla mnie idolem.

    To była fala filmów, tak, jak westerny z końca lat siedemdziesiątych.

    Jednak największy osad pozostawił na mnie Barry Newman w „Znikającym punkcie” Sarafiana. Również później grał w gównofilmach.

    Ja już bardzo dawno nauczyłam się odróżniać postać od aktora. Nie grozi mi pozdrowić Żmijewskiego na ulicy: „Niech będzie pochwalony…”.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 23 Styczeń 2016 by in Bez kategorii, społeczeństwo, sztuka and tagged .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: