życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

50 funtów na tydzień, czyli stabil

Siedzę w pizzerii. Savona się nazywa. Piję herbatę, przeglądam internet w tablecie. Przedpołudnie. Pusto. Oprócz mnie tylko jedna okularnica. Wygląda jakby zerwała się z gimnazjum. Też pije herbatę. I gapi się w komórkę. Nie wiem, co w niej widzi, ale z boku oboje wyglądamy podobnie.

Na ścianie telewizor z wyciszoną fonią. Wizja jest. Na ekranie Paris Saint Germain bezgłośnie kopie w tyłek Chelsea. Zamiast fonii z telewizora, fonia z radia. Puszczają listę przebojów wszechczasów. Przy miejscu 22. (Police, Every Breath You Take) wchodzi  dwóch. Chuj strzelił spokój. Bo tych dwóch wraca z meczu Legia – Jagiellonia. Mecz był trzy dni temu. Ale oni dopiero teraz dotarli do Savony. Ze wszystkim w sobie co po drodze wypili. Jeszcze im się głosy nie dostroiły do rzeczywistości. Rozmawiają tak głośno,  jakby musieli przekrzyczeć stadionową ” żyletę”.  Pierwszy, bardziej okrąglasty, dobiega trzydziestki, drugi, bardziej kościasty ma z dwadzieścia pięć lat.

– Wiesz, kto to śpiewa?  – pyta bardziej Okrąglasty. Kościasty nie wie. – Sting – triumfuje Okrąglasty. Kościasty dalej nie wie.

W tej dwójce autorytetem jest Okrąglasty. Z racji wieku i z racji posiadania gotówki. On jest sponsorem.  – Piwo i pizza, decyduje. – Jaką pizzę chcesz ? – pyta.

Dla Kościastego to jest zbyt egzystencjalne pytanie. Bo trzeba wybierać.  – A ty jaką zamawiasz? – próbuje ułatwič sobie zadanie. – Serową – utrudnia mu egzystencję Okrąglasty.

– Ale jaką serową – Kościasty wlampia się w menu, jakby rozumiał, co tam jest napisane. – M A R G E R I T Ę. N E A P O L I T A Ń S K Ą – sylabizuje. – Zwyczajną, serową – Okrąglasty nie zamierza ułatwiać mu życia.

Zapada cisza. Kościasty myśli. – Nie będę jadł. Chcę piwo – decyduje po dwóch minutach.

beer-967782_1280

– Ale co ty byś chciał? – pyta Kościasty, kiedy kelnerka realizuje zamówienie. – Co ty byś chciał, tak kurwa ogólnie w życiu?- Kościasty obudził w sobie,kurwa, egzystencjalistę. Będzie poszukiwał sensu życia. – Bo ja myślę  – zamyślił się – że, nie obraź się, że już czas.

– Na co? – Okrąglasty nie zrozumiał. – Żeby mieć jakiś stabil – wjaśnił Kościasty. Okrąglasty zrozumiał, ja nie. – Ciągle o tym myślę, żeby mieć stabil – zamyślił się.

– Ale jak ci jest z nią ? – Kościasty zaczął wypytywać o szczegóły stabilu. – Nie chce się wtrącać, kurwa, ale wiesz, trzeba mieć jakiś stabil, kurwa. – Super jest – Okrąglasty uśmiechnął się na samą myśl, jak mu jest super.

– Ale wiesz, ja pytam tak ogólnie, wiesz, nie chodzi mi o sprawy intymne – Kościasty przypomniał, że rozmawiają o problemach egzystencjalnych, a nie o pierdoleniu. -Tak ogólnie pytam, jak ci z nią jest. – Super jest – odpowiada ogólnie Okrąglasty. – Jak Kryśka, przyjeżdża z Londynu, jest super. Ze wszystkiego mi się zwierza. Rozumiemy się bez słów.

Całe szczęście, że bez słów, pomyślałem, bo jak Kryśka gada tak głośno jak Okrąglasty, to te zwierzenia zna cała ulica.

– Ale jak wam jest razem, przepraszam, że pytam – przeprasza Kościasty – bo trzeba, przepraszam, myśleć, kurwa o stabilu.

– Super jest – odpowiada zamyślony o stabilu Okrąglasty. – Jak Kryśka przyjeżdża z  Londynu, jest super. Rozumiemy się bez słów.

– Ale ja nie o to pytam – docieka Kościasty, dla którego bez słów kojarzy się wyłącznie z pierdoleniem. – Chodzi o stabil. Czy ty chiałbyś poznać kobietę? Nie do ruchania. Tylko kobietę. Żeby był stabil. – Kryśka jest kobietą – zamyšlił się Okrąglasty. – Jak przyjeżdża z Londynu jest super.

Paris Saint Germain dokopali bezgłośnie w telewizorze Chelsea. Lista przebojów wszechczasów doszła do 12 miejsca. Bohemian Rhapsody. Queen. Okularnica wyszła, bo już chyba nie mogła znieść tych staroci.

– Kto to śpiewa? – Kościasty z wyraźną satysfakcją powrócił do tematu kulturalnego, bo przy tym kawałku poczuł się mocny. Okrąglasty zasłuchał się na 30 sekund. – Chuj wie – odpowiedział. – Mercury – zatriumfował na moment Kościasty. – Aaa, ten pedał – Okrąglasty znał temat. – Jak śpiewa pedał, to ty go znasz – zgasił brutalnie Kościastego.

– Ty! Bo cię zaraz jebnę – Kościasty nie znał się na takich żartach. – Przypierdolę! Kurwa!

– Żartowałem, weź zjedz kawałek pizzy, bo jak skończę, nie będzie – zaproponował na pojednanie Okrąglasty i wyszedł do kibla. Kościasty spróbował. Posmakowało mu. Zanim Okrąglasty wrócił, wpierdolił wszystko, co było na talerzu.

– Chcesz jeszcze jedno piwo – zaproponował po powrocie Okrąglasty. Kościasty chciał. Zadzwoniła komórka. – Tak, kochanie, powiedział Kościasty do komórki. Tak, siedzimy ze Sławkiem w Savonie. Tak, piwo. Nie wiem. Sławek ma w domu jeszcze litra. Nie wiem. Będę na komórce, pa.

– No to, czy chciałbyś poznać w życiu kobietę nie do ruchania – powrócił do tematu egzystencjalnego Kościasty. – Taką żeby z nią być, no nie mówię, żeby od razu na całe życie, ale tak na dłużej.

– Kryśka zaproponowała nawet, że może przyjechać z Londynu na dwa miesiące. Możemy razem zamieszkać. Żeby spróbować, czy nam  wyjdzie.

– Jak to kurwa na dwa miesiące! – Kościatego propozycja Kryśki wyraźnie wzburzyła. – Co to jest, przepraszam, kurwa, za mierzenie?! Co to kurwa za miarka!? Dwa miesiące!

– Kryśka na dłużej nie może wyrwać się z zakładu. Umówiła się z koleżanką, że przez dwa miesiące będzie za nią strzygła, a potem zamiana – próbował usprawiedliwiać Kryśkę Okrąglasty, ale wyraźnie mu nie wychodziło.

– Tu chodzi o życie – napierał Kościasty.- O stabil! A nie o pierdolone dwa miesiące. Bo ty Sławek masz możliwości. Nie chodzi tylko o finansowe.

– No wiem – powiedział Okrąglasty, patrząc, jak Kościasty pije na jego koszt drugie piwo. – Mam jeszcze możliwości intelektualne.

– Też. Ale ty jeszcze przystojny jesteś! – wzburzył się znawca Freddiego Mercurego, któremu możliwości intelektualne nie  imponowały.

– Kryśka, jak wraca z Londynu, też tak mówi – przypomniał sobie Okrąglasty. – Jest super.

– Ale jaka ona jest w Londynie – Kościasty wybiegł myślami poza granice kraju. – Jest super, zobacz. O piątej rano przysłała mi na komórkę zdjęcie. Zobacz – Okrąglasty pokazał Kościastemu komórkę. – Imprezuje – zauważył Kościasty – do rana.  A ty wolałbyś Kryśkę ,  czy kurę domową? – zapytał.

– Nie chcę kury.

– Bo, wiesz, chodzi o stabil. Żeby on był.

– O tym żeśmy z Kryśką też tak rozmawiali. Bo my się rozumiemy bez słów. Żeby był stabil. Tak liczyliśmy. Tu 500 złotych na drugie dziecko miesięcznie. Tam 50 funtów na pierwsze i to tygodniowo. Co tydzień. A na drugie też 50 funtów plus 500 złotych w Polsce. To się chyba nie ma co zastanawiać?

Nie wytrzymałem. Zapłaciłem i wyszedłem. Nie doczekałem do końca listy wszechczasów. Wychodziłem przy miejscu ósmym. Perfect. Autobiografia. Moja autobiografia dramatycznie rozjechała się z biografiami Okrąglastego i Kościastego. Ale przynajmniej zrozumiałem, o co chodzi z tym plusem w rządowym programie 500 plus.

Tu przeczytasz o najważniejszej operacji w historii fotografii

7 comments on “50 funtów na tydzień, czyli stabil

  1. wegetarianka
    19 Luty 2016

    Nie moge zrobic tego inna droga. 19 lutego – Konradzie, wszystkiego dobrego!

    Liked by 2 people

  2. Pingback: Czego nie wiedziałem? | życie umysłowe

  3. Volverine
    26 Luty 2016

    Stabil jest doskonały :))) Pozdrawiam i zycze milego dnia

    Liked by 1 osoba

  4. Pingback: Serce taksówkarza | życie umysłowe

  5. Pingback: Najbardziej znane zdjęcie świata | życie umysłowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 18 Luty 2016 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: