życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Oscary? Nie ma czego żałować!

83d02e1af580aa875378da39a3288d86[1]

Nie żałujcie, jeśli nie widzieliście żadnego z filmowych kandydatów do tegorocznych Oscarów. Któryś z nich, to oczywiste, zdobędzie statuetkę, ale tylko dlatego, że ktoś zdobyć musi. Za kilka lat nikt już o tym filmie nie będzie pamiętał.
Spośród kandydatów do Oscara za film roku nie widziałem jedynie dwóch filmów – „Pokoju”, który jeszcze nie dotarł do mojego kina i „Mad Maxa”, który jest kolejnym odgrzewanym kotletem z tego samego tematu. Takich filmów nie oglądam, gdyż w przeciwieństwie do inżyniera Mamonia z. „Rejsu” nie lubię piosenek, które już znam. Pozostałe filmy widziałem. Żałuję do dzisiaj.
Na początek rozprawię się ze „Zjawą„, głównym faworytem tych wyścigów. Facet pełznie przez skrajnie wrogi mu krajobraz, a widz  modli się, żeby w końcu dotarł do celu i zrobił to, co wszyscy wiedzą już po pięciu minutach filmu, że zrobi. Niestety, na oczywisty finał trzeba czekać aż trzy godziny, męcząc się bardziej niż ofiara niedźwiedzia na ekranie. Jest ona bowiem i jej przeżycia mało wiarygodna. Leonardo DiCaprio pokiereszowany przez niedźwiedzia jest poddawany w swojej wędrówce bezustannym próbom ognia i wody. Ciągle jest moczony w licznych rzekach, spada z wodospadów, a mimo to cały czas ma suchy proch i krzesiwo do wykrzesania ognia. Ten ogień nie wiadomo do czego jest mu potrzebny, skoro woli upolowane zwierzęta wpieprzać na surowo, narażając siebie i obserwującego to widza na wymioty. Dodatkowo w tym wędrowaniu towarzyszy mu zjawa nieżyjącej żony, która nie wiedzieć czemu, ni z tego, ni z owego pojawia się na ekranie. Gdyby ją wyeliminować, udałoby się skrócić film o jakieś pół godziny, na czym wszyscy by zyskali.Za to film straciłby swój metafizyczny wymiar, na czym też wszyscy by zyskali.
Czy Leonardo zasłużył tą rolą na Oscara, o co większość go podejrzewa? Jeżeli już, to główna w tym zasługa niedźwiedzia, który tak Leonarda pokiereszowal, że grać już on nie musi. Wystarczy, że wygląda, jak oskórowany kawałek mięsa.

Następny kandydat – „Big Short„. Pasjonująca wyłącznie dla maklerów, księgowych i prezesów funduszy powierniczych opowieść  o tym, jak dochodzi do krachu i upadłości banków. Mechanizmy finansowe, które wówczas następują są tak pasjonujące, jak obserwowanie kopulacji ślimaków winniczków. Mając to na uwadze, twórcy filmu postanowili tę kopulację uatrakcyjnić, informując widza co jakiś czas, w którym miejscu rozlicznych spekulacji finansowych się znajduje. Niestety, te spekulacje są tak rozliczne, że już przy trzeciej widz nie pamięta, o co chodziło w pierwszej. Tak, że na końcu filmu ma wrażenie, że przez cały film obserwował przepływ kapitalu, co jak wiadomo jest widowiskiem nizwykle atrakcyjnym filmowo.

„Marsjanin„. Robinson na bezludnej planecie. Już takie zestawienie gwarantuje widzowi zestaw niespodzianek na poziomie wyludnionej,   zimowej plaży. Cóż się bowiem na takim bezludziu może przydażyć? Gówno. I rzeczywiście jest gówno, które astronauci razem z bohaterem pozostawili na Marsie. Na tym gównie bohater wyhoduje kartofle, które potem będzie na oczach widza spożywał. Walory smakowe gwarantowane. Niestety, jak we wszystkich tego typu amerykańskich filmach, naród nie zapomni o swoim bohaterze i ściągnie go na ziemię. Gówno zostanie na Marsie.

„Most szpiegów”. Dydaktyczna opowiastka o tym, jak amerykańskie wartości triumfują nad sowieckimi agentami. O te wartości walczy samotny adwokat Tom Hanks, który przeciwstawia się całemu społeczeństwu, które chciałoby sowieckiego szpiega jak najszybciej usmażyć ma krześle elektrycznym. W całych Stanach tylko Hanks uważa, że ważniejsze od tej samażeniny jest prawo człowieka do obrony. I broni  go skutecznie. Tak, że szpieg unika krzesła, dzięki czemu można go wymienić aż na dwóch dzielnych, amerykańskich chłopców zatrzymanych przez komunistów. Dwóch za jednego. Korzyść z tej transakcji jest widoczna gołym okiem, z czego wynika, że czasami warto w imię wartości nie usmażyć kogoś na krześle elektrycznym.

„Spothlight„. Rzecz o dziennikarzach tropiących pedofilów w sutannach. Temat wydawałoby się atrakcyjny został sprowadzony do codziennej kuchni dziennikarskiej. Dla przeciętnego widza jest ona niewiele bardziej atrakcyjna, niż obserwowanie codziennej pracy komorników sądowych. Żeby było jeszcze mniej atrakcyjnie, bohaterowie nie mają żadnego życia pozaredakcyjnego. Nawet na golfa redaktor chodzi w celach służbowych.  Dodatkową atrakcją są plonica. W końcowych napisach wymienione są miejscowości, w których grasują pedofile w sutannach. Są wśród nich miejscowości w Polsce.

„Brooklyn”. Abolutnie kuriozum w światowym kinie XXI wieku. Film o niczym, kręcony tak, jak się w XIX wieku pisało opasłe opowieści o niczym. „Rodzina Połanieckich”, to thriller przy „Brooklynie”. Młoda Irlandka wyjeżdża do Nowego Jorku. Dostaje prace i się zakochuje. Trwa to godzinę. Od pierwszej, czadowej potańcówki do pierwszego pocałunku mija godzina. Potem jest ślub. W następnej godzinie bohaterka wraca do Irlandii. Poznaje drugiego mężczyznę swojego życia. Jest na progu zakochania, co w naszym filmie sygnalizowane jest trzymaniem się za rękę. Na szczęście jedna wredna irlandzka sucz przypomina naszej bohaterce, że przecież ma już męża w Nowym Jorku. W ten sposób miłość małżeńska zwycięża nad miłością pozamałżeńską. Bohaterka wraca na Brooklyn. Koniec. Można do tego momentu zaziewać się na śmierć.

I to wszyscy kandydaci do tegorocznych filmowych  Oskarów. Jak widać, nic ciekawego. Tylko jeden film prezentowany na tegorocznej gali, według mnie może być rozpatrywany w kategorii kina wybitnego. „Dziewczyna z portretu”. Tyle tylko, że on do kategorii film roku nie został zakwalifikowany. Ubiega się jedynie o Oscary aktorskie.

4 comments on “Oscary? Nie ma czego żałować!

  1. ja
    28 Luty 2016

    Creed z tym razem rewelacyjnym, co dziwi, Stallone.

    Lubię

  2. Malgosia z Lodzi
    29 Luty 2016

    Czytalam z ciekawoscia panskie.recenzje.Musze przyznac,ze zawsze ,gdy przeczytam przed obejrzeniem filmu recenzje,to film ogladam pod jej wplywem.
    W tej chwili nie wiem czy skusze.sie.choc na obejrzenie jednego.
    No moze tylko” Dziewczyna z portretu.” pozdrawiam serdecznie.

    Lubię

    • kredek
      29 Luty 2016

      Dziewczyna to naprawdę świetny film. Główna rola męska jest oscarowa, w przeciwieństwie do jęczącego Leonarda

      Lubię

  3. dee4di
    4 Marzec 2016

    No właśnie Leonardo ma inne role, za które powinien był dostać Oscara, a dostał tutaj za niedżwiedzia, eh szkoda gadać

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 28 Luty 2016 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: