życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Syn księdza przyspiesza

To jest najsłynniejsza para naszego socjalizmu. Syn bogobojnego górnika oraz syn księdza. To zdjęcie połączyło ich na wieki. Ponad śmierć. W mojej głowie to zdjęcie siedziało, nie pamiętam od kiedy. Nie pamiętam, kiedy je pierwszy raz zobaczyłem, ale z pewnością były to lata  siedemdziesiąte. Raczej druga ich połowa, choć fotografię wykonano w pierwszej.

 

 

Nie wiedziałem wówczas, kto ją zrobił, ale słyszałem, że jest dobra. Rzeczywiście jest. Nikt nie mógł tej parze zrobić większego prezentu niż fotoreporter. Dopiero niedawno dokopałem się do tej historii.

Ówcześni przywódcy partii, państwa i narodu (takimi tytułami posługiwali się wówczas pierwsi sekretarze PZPR) najczęściej byli pokazywani w pozach monumentalnych, ustawianych, nienaturalnych. Gierek chciał uchodzić za przywódcę naturalnego. To zdjęcie stwarzało taką nadzieję.

Fotografię wykonał Bogdan Łopieński. W historii polskiego fotoreporażu postać znacząca. Migawkę nacisnął w 1973 roku na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Autor tak opowiadał o tym wydarzeniu: „Zdjęcie dostało I nagrodę na konkursie fotografii prasowej. Jednak nie można było go opublikować, gdyż cenzura nie zgadzała się na takie „niepoważne” ujęcie przywódców. Redaktorzy nie wiedzieli, co robić, gdyż wyniki konkursu już ogłoszono w prasie. Zwrócono się do sekretarzy Gierka. Ci nie odważyli się sami zadecydować i ostatecznie sam Edward Gierek orzekł, że zdjęcie może być opublikowane. I lawina ruszyła. Zdjęcie opublikowano około 200 razy. Za same wierszówki z tych publikacji można było kupić marzenie Polaków – fiata 126p. Zdjęcie w wielu egzemplarzach i w wielkich formatach niesione było w pochodzie 1-majowym. Wśród sekretarzy wojewódzkich powstała moda na pozowanie do fotografii ze spoglądaniem na zegarek. Ale publiczność jest przekorna, nadano spontanicznie temu zdjęciu tytuł „Na nas już czas”. Wtedy cenzura znów zabroniła publikowania zdjęcia. Gdy nadeszły czasy Solidarności, wydrukowano plakat – przedarte zdjęcie Gierka i Jaroszewica. O tych perypetiach telewizja zrobiła film, datę emisji wyznaczono na 13 grudnia 1981 r. Ale wtedy już w telewizji leciał WRON.”

Zdjęcie przeszło do historii pod tytułem nadanym mu przez autora „Przyspieszajmy, obywatele”. Proszę zauważyć, że obywatele, a nie towarzysze. Potem obywatele, nie towarzysze, prawdopodobnie około roku 1976  roku, o czym wspomina autor, nadali mu tytuł „Na nas już czas”.

Na zdjęciu, obok pierwszego sekretarza Edwarda Gierka jest premier Piotr Jaroszewicz. Syn księdza prawosławnego. To że ktoś z takim pochodzeniem jest w tym miejscu, nie może być dziełem przypadku. Historia życia Piotra Jaroszewicza obfituje w liczne tajemnica, aż po podejrzenie, że to nie jest prawdziwy Jaroszewicz tylko sowiecka wydmuszka wstawiona na miejsce polskiego premiera.

Ta para przeżyła ze sobą całą dekadę. Tu syn księdza jeszcze przyspiesza. Tu jeszcze gierkowski socjalizm triumfuje. Dzieci jedzą banany, dorośli piją coca colę. Co prawda tylko w dużych miastach, bo w mniejszych dalej walą wodę gazowaną z saturatora. Za trzy lata syn bogobojnego górnika (Gierek) i syn księdza będą już spowalniać. Ich związek przetrwa jeszcze co prawda strajki z 1976 roku, ale tylko dzięki ścieżkom zdrowia.

Podczas pierwszych sierpniowych strajków z 1980 roku Gierek rzuci na stos ofiarny księżego syna i zastąpi go Babiuchem. Nie pomoże. Rzuci więc również na pożarcie Babiucha. Nie pomoże, więc spisek Jaruzelskiego i Kani obali Gierka. Nie pomoże. Na ulice wyjadą czołgi. Pomoże. Na 8 lat.

13 grudnia 1981 roku los na powrót zwiąże syna bogobojnego górnika z synem prawosławnego księdza. Jaruzelski  ich obu internuje. Przesiedzą rok. Najpierw w Głebokiem, w  uwłaczających warunkach, a po śmierci Zdzisława Grudnia (komunistycznego, również internowanego księcia Śląska) w lepszych. W Promniku. Nie zamieszkają w jednym pokoju. Już sobie nie zaufają. Pilnujący ich milicjanci będą im podczas internowania uwłaczać, udając, że nie wiedzą z kim mają do czynienia.

Ostatni raz spotkają się prawdopodobnie podczas promocji książki Edwarda Gierka „Przerwana dekada”. Syn prawosławnego księdza już wówczas nie ruszał się nigdzie bez broni. Jego żona, była dziennikarka również. Ze swojej willi na ulicy Zorzy w warszawskim Aninie uczynili fortecę pilonowaną przez psa tak wściekłego, że znajoma kucharka godziła się udotować obiad dopiero, gdy pies zostanie zamknięty. Spali w oddzielnych sypialniach. Piotr z waltherem pod poduszką, jego żona z mauzerem. Nie pomogło. Ani walther, ani towarzysz mauzer nie przemówili.

Mordercy przyszli w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku. Do dziś nie wiadomo, kim byli i po co przyszli. Poza jednym. Nie przyszli ani po pieniądze, ani po kosztowności. Małżonkowie byli torturowani. Oprawcy  przybili Piotrowi gwoździami do podłogi stopy. Bili go i dusili. W końcu udusili paskiem. Nieudolni śledczy znaleźli jego ciało skrępowane, jednak z uwolnioną prawą ręką, tak, jakby sprawcom zależało na tym, aby były premier coś opisał lub podpisał, gdy był duszony. Żonę Alicję znaleziono skrępowaną w łazience. Została zastrzelona strzałem w tył głowy ze sztucera męża.

Edward Gierek zmarł z przyczyn naturalnych 21 lipca 2001 roku w Cieszynie. Jako bezpartyjny. Nie tylko dlatego, że PZPR już od 10 lat nie istniała. Głównie dlatego, że go w 1981 roku z partii, którą przez większą część życia tworzył, wyrzucono.

Ale tu, na tym zdjęciu, syn bogobojnego górnika i syn prawosławnego księdza przyspieszają. Triumfują. Budują socjalizm i propagandę sukcesu. Są w swoich najlepszych latach. Naród im ufa, bo zbudowali dziesiątą potęgę gospodarczą świata. Papierową.

W 2009 roku zdjęcie „Przyspieszajmy obywatele” zostało wystawione na aukcę w galerii sztuki. Cena wywoławcza – 1600 złotych. Nie było ani jednego chętnego.

Zobacz czołówkę męża z żoną                 Polak, który uratował króla i piłkę

11 comments on “Syn księdza przyspiesza

  1. Piotr
    6 Marzec 2016

    Było i nie ma.
    Jak mówili kiedyś w Rosji….

    Liked by 1 osoba

  2. ;)
    6 Marzec 2016

    Kim byli mordercy? Nie wiem. Po co przyszli? Myślę, że przyszli dowiedzieć się gdzie jest złoto z FON, a konkretnie różnica w kilogramach między tym co wywieziono z Londynu z trumną generała, a tym co oficjalnie dotarło do Polski.

    Lubię

    • kredek
      6 Marzec 2016

      Są tacy, którzy twierdzą, że przyszli po archiwum hitlerowskie, w którym były papiery na znanych działaczy komunistycznych z całej Europy

      Lubię

  3. Pingback: Najbardziej znane zdjęcie świata | życie umysłowe

  4. Pingback: Serce taksówkarza | życie umysłowe

  5. Pingback: Najbardziej znane zdjęcie świata | życie umysłowe

  6. brulionman
    8 Marzec 2016

    wspaniale się czytało, dzięki!

    Liked by 1 osoba

  7. Pingback: Ludzie, jak zepsute lalki | życie umysłowe

  8. Przemo Malic
    11 Marzec 2016

    Ta papierowa potega autorze pozostawila majatek ktory skrzetnie zostal rozkradziony dzieki niejakiemu Balcerowiczowi, podobno profesor … Dzieki tej papierowej potedze ludzie mieli szanse na nauke,mieszkanie,fiata 126😉 Niejedna wies doczekala asfaltowej drogi, lub polaczenia kolejowego, a wiele miast udalo sie polaczyc dwupasmowkami …
    Przemysl stoczniowy tez byl papierowy?
    Dzisiaj nasze dlugi przerastaja spadek dlugow po Gierku a w majatku narodowym nie ma NIC …

    Dalej chcesz pluc na to co po nich pozostalo?

    Lubię

  9. Archiw
    31 Maj 2016

    Po co przyszli do Jaroszewicza wyjawia Albin Siwak w swojej: „Syndrom gotowanej żaby”

    Liked by 1 osoba

  10. Jarek Witkowski
    19 Sierpień 2016

    Odniosę się tylko do fragmentu „Tu jeszcze gierkowski socjalizm triumfuje. Dzieci jedzą banany, dorośli piją coca colę. Co prawda tylko w dużych miastach, bo w mniejszych dalej walą wodę gazowaną z saturatora”
    Jest tu często spotykana maniera, władze były wredne i …. tu ludzie nie mogli wypić w mieście coca-coli
    Prawda jest bardziej prozaiczna, to na początku dekady Gierkowskiej wybudowano w Polsce fabryki coca-coli i pepsi-coli. Napoje te sprzedawane były w butelkach ćwierć litrowych i były ponad dwa razy droższe niż napoje krajowe np. słynna polo-cocta. Pepsi i coca nie mogły być sprzedawane byle gdzie, musiały być sprzedawane chłodne (wymóg licencyjny) a z lodówkami w sklepach na wsiach był problem. Co do wody z saturatora. Nie pamiętam w małych miastach a co do Warszawy to owszem warszawiacy pijali co widać na niektórych filmach z okresu. Nazywano taką wodę gruźliczanką, piło się ze szklanki, którą obsługujący opłukiwał pod zimną wodą bieżącą.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 5 Marzec 2016 by in fotografia, historia, polityka, społeczeństwo, sztuka propaganda plakat and tagged , , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: