życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

To „coś”, co sterroryzowało miasto.

Esbek wrócił z misji specjalnej z Indii i „coś”  ze sobą przywlókł. To „coś ” sterroryzowało i sparaliżowało miasto na kilka miesięcy

Dyżur rozpoczęty 7 czerwca  1963 roku miał dla lekarza Stefana Zawady ze szpitala MSW we Wrocławiu przebieg zwyczajny, choć zwyczajny nie  był. Jednak jego niezwyczajność ujawniła się dopiero po kilku dniach. 7 czerwca wyróżnił się tylko tym, że do Stefana Zawady zgłosiła się salowa skarżąca się na złe samopoczucie. No cóż. W końcu nic nadzwyczajnego, salowa w kontakcie z chorymi  narażona jest na zachorowanie. Normalka. Pewnie grypa, bo na objawy grypy uskarżała się salowa.

Kilka dni wcześniej, 2 czerwca, wtedy działo się coś ciekawego! Mieli specjalnego pacjenta resortowego. Lekarze słusznie podejrzewali, że esbeka. Gość wrócił z Indii i coś ze sobą przywlókł.

5b950fe3bf459aaa400f6b99687dc57b (2)

Na takie stroje ochronne mogli liczyć jedynie pracownicy Sanepidu. Personel medyczny musiał zadowolić się jedynie maseczkami chirurgicznymi, stąd często wyjazd do zarażonych porównywany był przez lekarzy do misji samobójczej

 

Faktycznie 2 czerwca 1963 roku do szpitala MSW we Wrocławiu zgłosił się oficer SB Bonifacy Jedynak. 22 maja wrócił z Indii, gdzie pod fałszywym nazwiskiem kontrolował polskie placówki. Klika dni później rozchorował się. Dostał od szpitala specjalną izolatkę.

Od razu założono, że może być to choroba tropikalna. A ponieważ wkrótce pacjent poczuł się lepiej, uznano, że jest to łagodna odmiana malarii i wypisano go ze szpitala. Izolatkę, którą opuścił agent Bonifacy posprzątała salowa, ta sama, która kilka dni później zgłosiła się do doktora Zawady.

W tym czasie zdążyli już rozchorować się jej córka  Lonia – pielęgniarka i syn. Sprawa zaczęła wyglądać poważnie. Salową i jej syna umieszczono w szpitalu zakaźnym, zaś pielęgniarkę Lonię, u której rozpoznano białaczkę krwotoczną w szpitalu przy ul. Rydygiera.

Kiedy w szpitalu zakaźnym, w którym umieszczono salową z synem zaczęli chorować inni, domyślono się, że mogą to być początki epidemii. Błędnie rozpoznano jednak, że to niegroźna ospa wietrzna.

Pielęgniarka Lonia zdążyła już umrzeć w szpitalu przy Rydygiera, kiedy w szpitalu zakaźnym, na oddziale dziecięcym, na ospę wietrzną, jak zakładano, zachorował czteroletni chłopiec. Zgodnie z przebiegiem domniemana ospa wietrzna ustąpiła, jednak po kilku dniach u chłopczyka ponownie pojawiła się wysypka. A przecież na ospę wietrzną choruje się tylko raz?! Dopiero wtedy do lekarzy dotarło, że mają do czynienia ze śmiertelną ospą prawdziwą, zwaną w Polsce czarną ospą. To właśnie jej wirusa przywlókł do Polski z Indii podpułkownik SB Bonifacy Jedynak.

Od czasu kiedy pojawił się on we Wrocławiu, do momentu prawidłowego zdiagnozowania choroby minęło sześć tygodni. Wystarczająco dużo, żeby rozwinęła się ona w mieście. Żeby zapanować nad epidemią, nie można jej było ukrywać. W prasie pojawiły się więc komunikaty o chorobie oraz wezwania do szczepień obowiązkowych. Za odmowę groziła kara więzienia, jednak społeczeństwo było tak przerażone, że nie potrzeba było straszyć je karami, żeby zmusić do szczepień. We Wrocławiu pojawiły się nawet plotki, że ciało pielęgniarki Loni zostało ekshumowane i spalone, żeby zniszczyć źródło zarazy.

Nie była to prawda. Prawdą natomiast było, że izolowano całe kręgi osób mające styczność z Lonią. Szkołę pielęgniarek, do której uczęszczała, a nawet wszystkich biesiadników, którzy bawili się na weselu, na którym była gościem. Kiedy okazało się, że na tym weselu był również kierowca Komitetu Miejskiego Partii, izolowano cały komitet.

Do szpitali, ośrodków zdrowia i na pogotowie zgłaszali się pacjenci, którzy zauważali u siebie choćby wysypkę. Były ich setki i tysiące. Izolatki tworzono naprędce w najdziwniejszych miejscach. Znany jest na przykład przypadek zamknięcia pacjentów w garażu, do którego zapomniano wstawić choćby ławki do siedzenia. Początkowo przerażenie było tak duże, że żaden z lekarzy nie odważył się otworzyć tego garażu, żeby dostarczyć tam jakieś meble.

Z czasem ośrodki odizolowania stały się pijackimi „melinami”. Pito z nudów, a na dostarczaniu alkoholu niektórzy mieszkańcy dorobili się niezłych pieniędzy. Pijaństwo stało się takim problemem, że władze  zabroniły pod groźbą surowych kar spożywania alkoholu.

Wszędzie rozwieszano plakaty z instrukcją, jak się zachowywać, żeby nie narazić się na zakażenie. Najbardziej charakterystyczne informowały: „Witamy się bez podawania rąk”.

00f6b99687dc57b (2)

5b950fe3bf459aaa40687dc57b (2)

 

 

 

 

 

Wrocław został otoczony kordonem sanitarnym i stał się miastem izolowanym. Wjechać do niego można było jedynie po okazaniu aktualnego zaświadczenia o szczepieniu. Przy wyjeździe wymagano tego samego.

W obawie przed rozprzestrzenieniem się epidemii na cały kraj władze zakazały organizowania tradycyjnej sierpniowej pielgrzymki na Jasną Górę. Zostało to jednak odebrane przez duchowieństwo i wiernych, jako element prześladowania Kościoła (do dziś jest zresztą tak jest to przedstawiane) i grupa około 4 tys. pielgrzymów po dowództwem kilku przebranych w świeckie ciuchy paulinów ruszyła w trasę.

Epidemię opanowano we wrześniu. Zanim to nastąpiło zachorowało 99 osób. Zmarło – siedem. Ostatnią ofiarą śmiertelną był doktor Stefan Zawada. Ten sam, do którego zgłosiła się salowa, pierwsza osoba zarażona przez esbeka. Do końca przy łóżku lekarza czuwała chora również na czarną ospę żona. 19 września ogłoszono, że epidemia została pokonana. Ostatnia epidemia ospy prawdziwej w Polsce.

Bonifacy Jedynak, podpułkownik SB, który przywlókł czarną ospę z Indii do Wrocławia, zrobił jeszcze większa karierę. Zasłużył się podczas inwazji państw  Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. A potem awansował aż do stopnia generała i został dyrektorem generalnym w Szefostwie Służby Kadr i Doskonalenia Zawodowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

 

3 comments on “To „coś”, co sterroryzowało miasto.

  1. dee4di
    18 Marzec 2016

    Zupełnie jak Dżuma Camus! Przewidział prorok jeden😉

    Liked by 1 osoba

  2. Ulf
    19 Marzec 2016

    to gnoja esbeka nawet czarna ospa sie nie imala -musial byc dobry ?

    Lubię

  3. Shreq
    19 Marzec 2016

    @dee4di: Tyle, że Dżuma Camusa nie powinna być odczytywana dosłownie – to alegoria Francji w czasach okupacji…

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17 Marzec 2016 by in Bez kategorii.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: