życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Moja upierdliwa sąsiadka

 

img_5959[1]Swoją upierdliwością doprowadziła do reklamacji papugi, jako towaru rzekomo wybrakowanego

Mam taką sąsiadkę. Celinka się nazywa. Celinka Dajpanspokój, bo kiedy mówię do niej „dzień dobry pani Celinko” ona odpowiada – A daj pan spokój. Tyle mamy sobie do powiedzenia
Celinka to ponad osiemdziesięcioletnia staruszka, wyjątkowo upierdliwa, która zamiast myśleć już o rzeczach wiekuistych, zajmuje się jak najbardziej doczesnymi. W wieku osiemdziesięciu lat nagle zapałała miłością do zwierząt i rozpoczęła budowanie w swoim M2 zwierzyńca, a właściwie rezerwatu, w którym wszystkie zwierzęta bez względu na kolor i płeć miały być wolne.
Na początek kupiła papużki nierozłączki. Latały po pokoju i dobrze im się żyło, choć smutno tylko we dwójkę. Zatem miłująca zwierzynę staruszka dokupiła ptactwa, tym razem pod postacią parki kanarków.
Kiedy już zasiedliła przestworza swojego mieszkanka, pomyślała, niczym sam Stwórca, o lądzie. Zaczęła od gryzoni czyli miniaturowych króliczków. Kicały wdzięcznie po pokoju. Potem przyszła pora na drapieżniki. Celinka dokupiła parkę piesków. Nie ma co mówić, zaryzykowała. Powiedziałem jej o tym ryzyku tak: Dzień dobry pani Celinko. A nie boi się pani, że pieski zeżrą króliki? A daj pan spokój – odpowiedziała Celinka Dajpanspokój – przecież będę je karmić. Faktycznie, pieski nigdy nie były głodne, więc nie musiały próbować, jak smakuje królik.
Zanosiło się na idyllę. Króliczki kicały, pieski merdały ogonkami, a nad nimi kołowały papużki i kanarki. Ciut nie raj, tylko patrzeć, jak zagnieździ się w nim szatan…
I się zagnieździł. Co prawda nie pod postacią węża, tylko dużej papugi, ale jak wiadomo szatan potrafi przybrać wszelaką postać.
Przez jakiś czas Celinka delektowała się swoim zwierzyńcem, ale w końcu zaczęło jej się przykrzyć. Bo, prawdę mówiąc, staruszka nie miała do kogo gęby otworzyć. Kanarek tylko ćwierka, pieski poszczekują, nawet sprawiają wrażenie, że rozumieją, co się do nich mówi, ale żeby coś odpowiedziały sensownego… Nic tylko hau, hau, albo ćwir, ćwir…
Ratunkiem wydawała się gadająca papuga. I choć ją ostrzegłem, że taka papuga może być agresywa, Celinka powiedziała „a daj pan spokój i udała się  do o sklepu zoologicznego, w którym  zamówiła gadającego ptaka. Nigdy nie zdradziła mi, ile zapłaciła, ale chyba dużo, bo już po miesiącu dostarczyli jej naprawdę dużego bydlaka. Pewnie z Rosji, bo bydlak reagował tylko na słowo „papugaj”, co po rosyjsku oznacza papugę.
Choć reagował, to może zbyt entuzjastyczne określenie. On po prostu na dźwięk tego słowa otwierał jedno oko. Poza tym cały dzień siedział zasępiony. W ogóle dzioba nie otwierał. Miał być gadający, a okazał się kompletnym mrukiem.Celinka Dajpanspokój zagadywała go, prosiła, groziła – nic, kompletna cisza. Papugaj nie gadał.
– Pewnie wybrakowany – powiedziała kiedyś do mnie i z tą myślą udała się do sklepu zoologicznego. – Oddajcie pieniążki kochaniutcy – rozkazała – bo towar jest wadliwy, nie gada.
– Nie kupiła pani od nas magnetofonu – wyjaśnili jej naprędce – który działałby niezawodnie, tylko żywe stworzenie, które ma swoje humory. Proszę być cierpliwą, może zacznie gadać.
Nie zaczął. Za to okazał się prawdziwym zbirem. Korzystając z nieobecności właścicielki, to bydlę doprowadziło do rozłączenia papużek nierozłączek. A to w ten sposób, że je po prostu zadziobało. A kiedy dokonało w raju Celinki pierwszej zbrodni, zabrało się do następnych. Gdy staruszka wróciła ze sklepu, zastała paugaja zajętego wydziobywaniem oczka jednemu z piesków. Pomoc nadeszła w ostatniej chwili, bo piesek już krwawił…
Celinka nie miała zamiaru dłużej tolerować takich praktyk. Zapakowała papugaja i odniosła go do sklepu z żądaniem zwrotu gotówki. Bo jak nie, to poskarży się rzecznikowi praw konsumenta, że nie dość, że sprzedali jej wybrakowany towar, to w dodatku jeszcze agresywny.
Co było robić? Nie odczepisz się od takiej upierdliwej staruszki. Wzięli więc papugaja w komis i powiedzieli, że zwrócą pieniądze, jak tylko uda się ptaszysko sprzedać.
Ale spróbujcie sprzedać ptaka z taką niewyjściową fizjonomią. Siedzi taki mruk na grzędzie, patrzy smętnie spode łba i nawet nie zagada, choć jest reklamowany jako gadający. Dziobem skurczybyk nie kłapnie…
A staruszka stawała się coraz bardziej upierdliwa. Nachodzila właścicieli i żądała pieniędzy. Żeby się wreszcie odczepiła, zaproponowali jej 1300 zł. Powiedziała, że się zastanowi.
Zastanawiała się krótko, tylko jeden dzień. Przyszła następnego dnia i zażądała 5 tys. złotych. – Ja poniosłam koszty – wytłumaczyła. – Proszę mi zwrócić gotówkę za zamordowane papużki nierozłączki, za leczenie krwawiącego pieska oraz pokryć poniesione koszty bezowocnych prób nauczenia tego gada gadania!
Tego nawet dla cierpliwych właścicieli było za dużo. Bo jakże to tak! Zwracać koszty nauczania ptaka mówienia! A co? Czy ona go do szkół posyłała!
Byłem w tym sklepie zoologicznym. Papugaja zobaczyłem już z ulicy. Siedział na wystawie. Nie wyglądał wyjściowo. Ale, wiecie co, kiedy wszedłem do środka i powiedziałem „dzień dobry”, usłyszałem ” a daj pan spokój”.

Gadał! Naprawdę gadał!

One comment on “Moja upierdliwa sąsiadka

  1. Jeż w naleśniku
    24 Marzec 2016

    Niemal się zatrzęsłam ze śmiechu.🙂

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 24 Marzec 2016 by in natura, przyroda, psychologia, społeczeństwo, wychowanie and tagged , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 527,752 hits
%d bloggers like this: