życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Miłość do ostatniego lusterka

Marzyłeś o takim lusterku? Z Winnetou, z Polą Raksą, z Bardot, z Klossem? A może je miałeś? Ja marzyłem. Przez całe dzieciństwo o lusterku, na którego odwrocie był pokolorowany sztucznie mój idol. Wtedy zresztą tych bladziutkich, sztucznych kolorów nie dostrzegałem. Moi idole, nawet na czarno-białych zdjęciach byli dla mnie bajecznie kolorowi. Ale nikt mi nie chciał takiego lusterka kupić, wychodząc z założenia, że nie ma co wydawać gotówki na marzenia, czyli mrzonki. Chodziłem więc wokół straganów na odpustach (tam lusterkowych idoli było najwięcej), albo wokół kiosków ruchu i marzyłem.

 

41705423

Najpierw o lusterku z Winnetou, albo chociaż z Old Shatterhandem. W łapskim kinie „Kolejarz” ich wyświetlali. Z opóźnieniem w stosunku do większych miast, ale co tam.

Miałem sąsiadkę. Pracowała w tym „Kolejarzu” jako bileterka. Myślałem wtedy, że jest to najważniejszy zawód na świecie! Miała darmowe bilety. Na Winnetou nie musiała stać w kolejce. Na szczęście dorabiała sprzedając te bilety po złotówce.

Tylko trzeba było pójść do niej do domu i kupić. Akurat. Miała wściekłego psa podwórkowego Ramzesa. Ramzes był na łańcuchu, ale na tyle długim, że jak się rzucał, żeby mnie, siedmioletniego brzdąca, zagryźć, to łapami sięgał prawie do progu drzwi wejściowych.

Mało ze strachu się nie zsikałem, jak chodziłem po te bilety, ale chodziłem, bo byłem dzielny, jak sam Winnetou. Tak przynajmniej myślałem, rozpłaszczając się na ścianie domu, żeby mnie Ramzes za tyłek nie chwycił. I tak rzucał się na mnie przy kupnie biletów na część pierwszą, potem drugą, i kiedy cały rozdygotany spierałem się z dzieciakami, czego dokona dzielny wódz Apaczów w części trzeciej, starszy kolega, co to już nawet w Białymstoku bywał, właśnie wrócił stamtąd z kina i powiedział, że Winnetou w trzeciej części zginie. Nie uwierzyłem, w głowie mi się nie mieściło, że mój idol może zostać przez kogoś pokonany. W tej niewierze żyłem pewnie z pół roku. Przez te pół roku Winnetou żył w Łapach, a w Białymstoku, trzydzieści kilometrów dalej, gdzie filmy miały wcześniejsze premiery, już był trupem. Pierwszy i jedyny raz byłem lepszy od chłopaków z Białegostoku. Ja z moim idolem mogłem żyć dłużej niż oni.

41590323

 

A potem chciałem mieć lusterko z pancernymi. Czterema i psem. Przyszła bowiem epoka telewizyjna. Winnetou, to była jeszcze epoka kinowa, a jak ojciec kupił telewizor, może pierwszy na całej naszej ulicy, to w telewizorze Janek, snajper wyborowy, strzelał do Niemców, jak do kaczek. Wkrótce też pojawiły się lusterka z Hansem Klossem, ale one były bardziej pożądane przez dziewczyny, które w Hansie się kochały na zabój.

 

 

59420823

Ja zakochałem się w lusterku z Lollobrygidą. Zacząłem chyba dojrzewać, bo Lollobrygida nosiła bardzo duże dekolty.  Do Łap dotarł, pewnie z piętnaście lat po swojej światowej premierze film Fanfan Tulipan, ale za to już w wersji pokolorowanej. U boku Gerarda Philipa wystąpiła Gina Lollobrygida, aktorka niezwykłej urody. Nawet nie wiem, jak mnie na ten film do „Kolejarza” wpuścili (może sąsiadka pomogła?), bo nawet dziewięciu lat nie miałem jeszcze, a film jak na siermiężne peerelowskie lata sześćdziesiąte, emanował erotyzmem. Ale ja jeszcze nie odczuwałem na tyle buzowania hormonów, żeby ten erotyzm, poza mocno odkrytym dekoltem Giny, pamiętać. Bardziej rozpamiętywałem bohaterskie dokonania niezwykłego szermierza Gerarda Philipa.

 

6072499747

A na koniec chciałem mieć lusterko z Brygidą. To znak, że już hormony buzowały na dobre. I miałem to lusterko! Poprzednich nikt nie chciał mi kupić. Na Bardot już sam oszczędziłem z niewielkiego kieszonkowego.Na punkcie Bardot oszalałem  zupełnie. Nie wyobrażałem sobie, że może istnieć piękniejsza na świecie dziewczyna. A znałem ją tylko z lusterka, bo nie pamiętam, żeby w Łapach grali jakiś jej film. Zresztą, nawet jak grali, to jej firmy zazwyczaj były od lat szesnastu. Na taki film nie wpuściłaby mnie nawet moja sąsiadka bileterka. Prędzej poszczułaby mnie Ramzesem.

To była miłość do ostatniego lusterka. W 1970 roku wyprowadziliśmy się do Białegostoku i skończyła się era lusterek. Moda na sztucznie pokolorowane zdjęcia na odwrocie zwierciadełek minęła. Jak ktoś bardzo kochał swojego idola i miał dojścia, mógł zdobyć już w latach siedemdziesiątych nawet jego kolorowy plakat.

Ciągle jeszcze byłem za młody i musiałem odczekać jeszcze kilka ładnych lat, żeby z moją miłością zobaczyć współczesny film w kinie. Filmów w telewizji, takich jak na przykład „Viva Maria” nie traktowałem poważnie. Jak skończyłem szesnaście lat na ekrany w Polsce wszedł „Gdyby Don Juan był kobietą” Vadima. Bardot miała już w tym filmie czterdzieści lat, ale nadal prezentowała się, nawet dla szesnastolatka, znakomicie. Uwiodła w tym filmie dwa razy od niej młodszego księdza. I zeszła z ekranu na dobre. Była to jej ostatnia rola. Zdecydowała, że nigdy więcej nie wystąpi, bo nie chce zestarzeć się publicznie.

Podziwiam ją za tę decyzję. Dzięki niej pozostała  dla mnie na wieczność moją dziewczyną z lusterka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 30 Marzec 2016 by in dziecko, fotografia, historia, psychologia, społeczeństwo, wychowanie.

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: