życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Zabawka, która mojemu pokoleniu obiła palce

I nie tylko. Również dłonie, nadgarstki, przedramiona. Wołaliśmy na nią tiki-tiki. Ale wiem, że w innych regionach miała inne nazwy. Na świecie była znana pod nazwą klik-klak.

klackers1

Dokładnie nie wiadomo, skąd się wzięła. Podobno z Ameryki Południowej, gdyż miała być wzorowana ma bolas, broni tamtejszych pasterzy bydła. Bolas to były dwie kule (np. kamienne), połączone rzemieniem. Mogły one służyć do ogłuszania, pętania lub duszenia. Nie muszę dodawać, że były znacznie większe niż tiki-tiki.

Zabawka jakoś przedostała się przez żelazną kurtynę do Polski Ludowej. Zanim zainteresował się nią państwowy handel, zdołała nabić kiesy prywatnych wytwórców. Zapotrzebowanie na nią w latach 1971-72 było tak olbrzymie, że można było opchnąć każde badziewie, które rozpadało się po kilku uderzeniach.

Kulki najczęściej wykonane były z ciężkiego plastiku. Ale pamiętam, że widywałem również z drewna, a także z metalu, z łożysk, jak mnie zapewniano, czołgowych. Te ostatnie to była prawdziwie zabójcza broń.

Wytwarzane pokątnie, często przez samych uczniów tiki-tiki oficjalnie nie istniały, więc nie słyszałem, aby władza ludowa coś na ich temat miała do powiedzenia. Dziś czytam, że w niektórych krajach klik-klaki były zakazane, jako niebezpieczne dla zdrowia. Przynajmniej do czasu wyprodukowania kulek z lekkiego plastiku.

klackers2

 

Nasze polskie, ludowe były ciężkie,  mocno i boleśnie waliły po rękach. Zabawa polegała na takim wprawieniu kulek w ruch, aby odbijały się od siebie na przemian nad i pod dłonią.

Były dwa rodzaje uchwytu w tych zabawkach. Z breloczkiem, takim jak na zdjęciu po lewej, i z zakładanym na palec kółkiem.

 

220px-Kliklak_02

Ja miałem z kółkiem.

Mistrzowie potrafili odbijać kulki właściwie w nieskończoność, patałachy miały poobijane ręce, ale były szczęśliwe, jak im się dwa razy udało odbić bez walnięcia się po paluchach.

Przez kilka miesięcy szał był taki, jak dziś na smartfony. Dzieciaki waliły kulkami wszędzie, Na ulicach, w autobusach, na szkolnych korytarzach. Nie pamiętam, czy z tą zabawką walczyli nauczyciele, ale podejrzewam, że tak, gdyż nauczyciele walczą i walczyli  zawsze ze wszystkim, co nie znajdowało się w programie nauczania.

Wydaje mi się, że moda na tiki-tiki nie trwała długo. Kilka, może kilkanaście miesięcy. Przeleciała przez Polskę jak huragan. Kiedy zabawka pojawiła się w kioskach Ruchu (znak, że zajął się nią państwowy handel) było już po ptakach.

Podobno na moment wróciła w kilku krajach w latach dziewięćdziesiątych, ale nie pamiętam, czy również w Polsce.

 

9 comments on “Zabawka, która mojemu pokoleniu obiła palce

  1. msz
    24 Maj 2016

    Zgadza się, w Polsce też zabawka na chwilę się pojawiła – jakoś pod koniec lat 90.

    Lubię

  2. ana
    24 Maj 2016

    Była, była🙂 gdzieś 97′ – 98′ nie zapomnę jak przynosiło się nawet po dwie do szkoły lub kupowało co przerwa w kiosku bo nauczyciele notorycznie zabierali😀 a nawet sama taką jeszcze ze dwa miesiące temu sprzedałam🙂 super zabawa🙂

    Lubię

  3. całymójświat
    25 Maj 2016

    Tak,wspaniała zabawa.Pamiętam kolor kulek , były ciemnoniebieskie.To były czasy, tęsknię za nimi:)

    Liked by 1 osoba

  4. TED.
    25 Maj 2016

    GRA co się zwała. „TIKI – TIKI”. I dużo z tej okazji dowcipów.

    Lubię

  5. tik-tak
    25 Maj 2016

    Zagadka z tamtych czasów:
    Szczyt techniki? Zrobić z jajek tiki-tiki.

    Lubię

  6. Pingback: 10 naszych najlepszych zabaw w PRL-u | życie umysłowe

  7. Anonim
    26 Maj 2016

    U mnie na śląsku mówiono na to klik -klaki …to byla zabawka mojego dziecinstwa😉

    Lubię

  8. Ewa
    31 Maj 2016

    Za młodu bawiłam się tiki takami ale najzabawniejsza anegdota związana z tym gadżetem to właśnie początek lat 90-tych. Zima, siarczysty mróz, a w oknie bloku chłopak w czapce i szaliku z ręką wystawioną na zewnątrz namiętnie klikający kulkami. Pewnie starzy nie pozwolili mu hałasować w domu.

    Lubię

  9. Radek Frankowski
    7 Wrzesień 2016

    Odkręcało się bakelitowe gałki z kasowników w tramwajach i autobusach, kawał sznurka i sprzęt gotowy😀

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 24 Maj 2016 by in dziecko, fotografia, historia, społeczeństwo, wychowanie, wychowanie edukacja and tagged , , , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,926 hits
%d bloggers like this: