życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

10 naszych najlepszych zabaw w PRL-u

Top Ten, czyli dziesiątka naszych najlepszych zabaw z czasów, kiedy nie było długiego weekendu i smartfona
1.Spotkania na trzepaku
72bae9dba8bf38285d2dcdcdf23901b5
lub jego wariantach
a604ffe82aac05e63b05747e4065407c

Nie lubiłem tej zabawy, bo nie potrafiłem zwisać głową w dół, przez co czułem się upośledzony

2. Indianie i kowboje
199935c80bfae8fc0bbf6aea3f5f8369

Zawsze chciałem być Indianinem. Prawdopodobnie dlatego, że byłem pod wpływem filmu i lektury książki o szlachetnym Indianinie Winnetou, autorstwa niemieckiego pisarza, który nigdy nie był na Dzikim Zachodzie. Jak przystało na prawdziwego czerwonoskórego miałem łuk i strzały z grotami zrobionymi z gwoździ. Kiedyś wystrzeliłem taką strzałą w górę, a ona nieszczęśliwie spadła na głowę koleżanki z sąsiedztwa, wywołując niewielki krwawienie. Jej wredny stary przyszedł do mojego starego ze skargą, że wychował syna rozbójnika. Mój ojciec nie chciał słuchać tłumaczenia, że nie jestem żadnym rozbójnikiem, tylko szlachetnym Indianinem i dał mi wpierdol. A potem kazał iść do rodziny tej dziewczynki, żeby ich przeprosić, .uj wie za co, bo przecież ja specjalnie do niej nie strzelałem. Ale poszedłem. Akurat wszyscy w jej rodzinie siedzieli przy stole i jedli kapuśniak, kiedy wparowałem z tym przeprosinami. Jej stary poczuł się w obowiązku wygłosić jakąś umoralniającą naukę, i już nawet otworzył usta, kiedy udławił się niedogotowaną kapustą i musiało go zabrać pogotowie, więc do dziś nie wiem, jaką umoralniającą opowieścią chciał mnie wtedy uraczyć.
3.Kapsle, albo Wyścig Pokoju
9c5b57b7c2a7eae6beb48449c62e8fee
To była ta sama gra tylko pod dwiema nazwami. Myśmy grali konsekwentnie w Wyścig Pokoju. Największa trudność polegała na ustaleniu na początku, kto będzie Szurkowskim, a kto Szozdą. Z pozostałymi polskimi kolarzami (Mytnikiem, Magierą, Hanusikiem) w dalszej kolejności już było łatwiej. Nikt natomiast nie chciał być kolarzem enerdowskim, ani radzieckim.

4. Klasy
9fbe4e2eac70e49c8e1a38df40302389
Babska gra, którą jednak często podglądałem. Jeden raz zagrałem, bo mnie siostry cioteczne poprosiły i wygrałem. Obraziły się na piętnaście minut.
5.Guma
735118334252a2f415bdadeff7382a77
Druga babska gra. Nigdy w nią nie grałem, ale często podglądałem – koleżanki. One chyba mylnie to odczytywały i sądziły, że pasjonuję się rozgrywką, więc kiedy brakowało im trzeciej do gumy, ustawiały mnie w roli „słupa”, czyli tego, który ma gumę na nogach.
6. Graffiti
tumblr_luoq3nuERO1qakafjo1_1280
Zabawa integracyjna dla płci obojga. Nasze graffiti, w przeciwieństwie do późniejszych, odbywało się jednak nie na murach, tylko na chodnikach i ulicach. Zamiast sprayu była kreda, lub po prostu kamień.
7. Puszczanie latawców
227475821964effb80144c03b707cb5e

W moim towarzystwie największą frajdą było wysyłanie do latawca listów. Kiedy latawic był już bardzo, ale to bardzo wysoko, robiło się w kartce dziurkę, kartkę nawlekało na sznurek i wiatr ją gonił po sznurku w kierunku latawca. Jak się takich listów wysłało za dużo i przeciążyło latawiec, to on spadał, najczęściej w miejsce, z którego już nie dało go ściągnąć.
8. W chowanego
2055f33dc2c943b1fb7dab946cb62563

Jedna zasada była niezmienna – zawsze krył najmłodszy

9. W piłkę przypominającą nożną
b2712f8ec29c613d8d641e916af6fc53
Tutaj też była taka zasada, że na bramce stał najmłodszy. Z braku najmłodszego, bramkarz był albo zmienny, albo lotny, tak, że w trakcie meczu już nikt nie wiedział, kto stoi na na bramce. Faul był wtedy, kiedy faulowany zdołał sobie ten faul wywalczyć. Ręka była zawsze nabita, chyba, że najsilniejszy zawodnik na podwórku, albo właściciel piłki uznali inaczej. Bez względu na to, ile bramek padło, wygrywała ta drużyna, która strzeliła ostatnia bramkę. Mecz trwał dopóty, dopóki rodzice nie kazali właścicielowi piłki kategorycznie wracać do domu. Mógł też skończyć się wcześniej, jeżeli właściciel piłki się obraził i sam ją zabrał, bo nikt nie chciał uznać jego racji w kwestii nabitej ręki.
10. I oczywiście nieśmiertelne tiki-tiki
klackers1

Ale o tej zabawie pisałem już w poprzednim poście, zatem odsyłam pod ten link Tiki-tiki

19 comments on “10 naszych najlepszych zabaw w PRL-u

  1. tomcio
    26 Maj 2016

    Byly jeszcze podchody i dwa ognie.

    Liked by 2 people

  2. goldenbrown
    26 Maj 2016

    Graliśmy też w „wojnę”.

    Lubię

  3. marzena
    27 Maj 2016

    U nas się nazywało kli-klaki

    Lubię

  4. Maria
    27 Maj 2016

    Wszystko to i jeszcze
    1. Gra w kluchę
    2. Państwa,miasta
    4. i oczywiscie badminton – jak ktoś ruszył to całe podwórko / a była nas na prawdę niezła ferajna-kilkadziesiąt dzieciaków/ grało i bawiło się w to samo, RAZEM !!!

    Lubię

    • Anonim
      29 Maj 2016

      myśmy jeszcze grali w <<palanta"-coś na wzór amerykańskiego bejsbola🙂

      Lubię

  5. nunek
    29 Maj 2016

    A nikt z was nie robił wyścigów na warce od roweru – WkŁADŁO SIE KIJ W ROWEK RAWKI I DO PRZODU MUSIAŁEŚ TAK KIEROWAC RAWKA BY NIE WYRŻNĄC W PŁOT , LUB BY CI ZAWKA NIEWYSMYKŁA SIĘ SPOD KIJA , BO WTEDY BYŁEŚ PRZEGRANY (GRAMY NA PIENIĄDZE) udezanie moneta w płot lub drzwi stodoły i jak upadnie koło twojeko pieniadza to na rozłozoni dłoni jak siegniesz na oba pieniadze to kasa 20 GROSZY JEST TWOJE

    Lubię

  6. nunek
    29 Maj 2016

    A nikt z was nie robił wyścigów na Rarce od roweru – WkŁADŁO SIE KIJ W ROWEK RAWKI I DO PRZODU MUSIAŁEŚ TAK KIEROWAC RAWKA BY NIE WYRŻNĄC W PŁOT , LUB BY CI ZAWKA NIEWYSMYKŁA SIĘ SPOD KIJA , BO WTEDY BYŁEŚ PRZEGRANY (GRAMY NA PIENIĄDZE) udezanie moneta w płot lub drzwi stodoły i jak upadnie koło twojeko pieniadza to na rozłozoni dłoni jak siegniesz na oba pieniadze to kasa 20 GROSZY JEST TWOJE

    Lubię

  7. LEWAN
    29 Maj 2016

    Miasta-państwa inaczej zwane „kamyczkowe” I szereg lokalnych zabaw, my graliśmy w duptusa (potrzebna była piłka).

    Lubię

  8. Z innego PRL-u pochodzę, skoro nikt nie wymienił gazdy, ścianki a przede wszystkim całej gamy konkurencji w kikuty

    Lubię

  9. skleroza; zapomniałem o zośce

    Lubię

  10. LEWAN
    29 Maj 2016

    Generalnie właściciel piłki był królem podwórka, bo niełatwo ją było kupić, pamiętam te błagalne „wynieś gałę” . Raz na jakiś czas komuś piłka „schodziła” i wybijał okno na parterze. Wszyscy wtedy uciekali oprócz właściciela piłki. Wolał dostać w skórę, ale „gałę” odzyskać.

    Lubię

  11. Marek Rosner
    30 Maj 2016

    Lata 60te =na wiosnę aż do wczesnej jesieni grało się na podwórkach w dwa ognie ( wspólnie z dziewczynami)lub w Zośkę, w palanta patykami a także w ” dmuchaca” drobnymi 10-20to groszówkami,także i w ściankę odbijając od muru pieniążek aby spadł jak najbliżej ściany .Graliśmy także w beki gdy było tylko dwóch lub czterech graczy w piłkę. Z gier umysłowych grało się w filmy- jedna osoba wymieniała w myśli alfabet ktoś mówił stop i na tę literę należało wymienić jak najwięcej tytułów filmowych.Pozostałe gry i zabawy juz zostaly wymienione w wcześniejszych komentarzach…🙂

    Lubię

  12. U nas w Biłoraju na moim podwórku dominowały kiczki, ociosane po bokach kawaki drewna + pałka do podbijania… . Ja też musiałam przepraszać za krzywdę wyrządzoną koledze, naturalnie nie naumyślnie, bo w trakcie zaciętej walki. A tak a popos przepraszania, najbardziej musiłam przepraszać dyrektora szkoły, rodziców poszkodowanego i całą szkolną wspólnotę, kiedy to tego samego osobnika – podczsa szkolnej przerwy – przytwiedziłam do ściany i obiłam na tyle skutecznie, że jej fragment zabarwił się na najmodniejszy w owym czasie kolor. Zasłużył łajdak…, przeprosiłam dla świętego spokoju, ale byłam bardzo z siebie dumna. Po wielu latach mogę wyznać, że za ten wyczyn pochwalił mnie nauczyciel fizyki, tyle że potajemnie.

    Liked by 1 osoba

  13. max
    31 Maj 2016

    w PRL-owską odmianę baseballa się też grało, a nazywał się bardziej swojsko – palant🙂

    Liked by 1 osoba

  14. Ewa
    31 Maj 2016

    A w noża albo w kamienie graliście? Nóż wbijało się w ziemię trzymając go na różne sposoby (na odwróconej dłoni, za czubek ostrza itd). Trzeba było przejść całą sekwencję. Podobnie z kamieniami – było 5 małych i jeden kamień matka. Matkę się podrzucało i zbierało z ziemi te małe kamyki w różnych wariantach.

    Liked by 1 osoba

    • Jagusia Rusin
      12 Czerwiec 2016

      Na Mazowszu, gralo sie finka , gra nazywala sie , pikuty, a kamieniami gralo sie w ciupy.Najtrudniejsze bylo zebrac matke, od jednego podrzucanego kamienia, do czterech.

      Lubię

  15. Qdlaty
    1 Czerwiec 2016

    Skakanie w linkę, gra w kapsle, samoloty składane z papieru, żołnierzyki spadochroniarze(czasza z worków po zakupach), łuki z krzaków i dratwy, proce(z wojskowej gumy na kamienie albo później z palców od rękawiczek na groch), wojna i włażenie na wszystkie możliwe dachy w okolicy🙂

    Liked by 1 osoba

  16. Zenon Hroboni
    12 Czerwiec 2016

    U nas na podwórku były dwie piaskownice, wypełnione budowniczymi statków i okrętów. Nasze podwórko pełne było dzieciaków, graliśmy we wszystko co przedmówcy wymienili, a od czasu do czasu nawet robiliśmy teatrzyki takie kukiełkowe. W ogóle to co człowiek wyczyniał za młodego to …az się włos na głowie jeży.
    Myślę , że teraz nie jest najgorzej dzieciaki grają, bawią się na placach zabaw, a widzę tez sporo rodziców grających razem z nimi. Za moich czasów to było marzenie.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 Maj 2016 by in dziecko, fotografia, historia, społeczeństwo, wychowanie and tagged , , , .

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: