życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

Picie pod rybią spermę

Jeżeli masz dziś więcej niż 45 lat, to musiałeś pić w Polsce Ludowej pod taką tabliczką i pod przymusowe zakąski. Władza ludowa dbała o to, żebyś nie uchlewał się na pusty żołądek.

alkoprzekaska

Może jakaś logika w tym zarządzeniu, żeby obowiązkowo wódkę podawać z zakąską była, ale dzisiaj trudno mi powiedzieć jaka. Zaowocowało on tym, że we wszelkiego rodzaju mordowniach pojawiły się tanie, adekwatne w smaku do ceny dania. Jeść się ich za bardzo nie dało, wiec zazwyczaj i tak piło się na czczo, a zagrych albo lądowała w koszu, albo z powrotem w .barze, żeby apiać wrócić do klienta w następnej kolejce.. Kiedyś z kumplem upiłem się przy dzwonku jednego śledzia, które towarzyszyło nam prze pół nocy i nawet nie zostało rozdziewiczone. tylko bufetowa po każdej kolejce dopisywała do niej cenę dzwonka.

Najoryginalniejsza zagrycha, do jakiej przyszło mi pić we tamtych czasach, to był mlecz. Nie chodzi oczywiście o chwast, którym dzisiaj zajadają się weganie, tylko o rybią spermę. Podejrzewam, że śledzia. Pojawiła się ona na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. w towarzystwie ikry. Też ze śledzia, tylko samicy.

Wszyscy to zamawiali do wódki. Tacy oryginalni smakosze? Może.Choć decydujące znaczenie miała cena- 50 groszy za rybi mlecz, złotówka za ikrę. Ileż to można było przy tym wypić! Najpierw zamawiało się spermę. Aż do wyczerpania zapasów. Potem szła ikra. Też do wyczerpania. Zamawiających.

sm0_40-7-15-2

Bufet w Zajeździe wyglądał prawie identycznie, jak ten. Krany służyły do higieny kufli. A w gablocie obok, nie wiadomo od jak dawna spoczywała zagrycha

Najczęściej piłem jednak w Białymstoku, w barze Zajazd. Tutaj wykwintnej spermy śledziowej nie mieli. Piliśmy więc pod kawałki sera salami, zwane tam nie wiedzieć czemu koreczkami. Kufle w tej mordowni latały z częstotliwością jaskółek, polujących przed burzą nad wodą na owady. Lepiej było za często się nie podnosić od stolika, bo taka jaskółka mogła ci przypierdolić w ryj.

Poza tym, jak wszyscy piłem do meduzy, galarety z zimnych nóżek, czyli zamawiałem z tą meduzą lornetę (dwie setki). Był też śledź – albo w oleju, albo  w śmietanie.

I jeszcze jedno. Kiedyś w Zajeździe zabrakło sera salami. Bufetowy więc do piwa podawał jakaś sałatkę warzywną (nie wiem jaką, bo nikt nie odważył się jej spróbować) a do wódki sprzedawał skórki od chleba. Do powąchania.

A pamiętasz pod co Ty piłeś?

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Follow życie umysłowe on WordPress.com

Kategorie

życie umysłowe na facebooku

Statystyki bloga

  • 550,746 hits
%d bloggers like this: